Recenzje

Miłość, jakiej do tej pory nie widziano

Film: "Call me by your name"

Autor: Pola zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Czy funkcjonując w patriarchalnym społeczeństwie, gdzie dehumanizacja to śniadanie, przemoc psychofizyczna to lunch, stereotypy są monotonnym obiadem, a szufladkowanie ludzi – ubogą kolacją, pragnienie o zmianie diety jest nietypowe? Idąc tym tropem – czy istnieję po to, by karmić a tym samym składać się z tego samego co Ty? Nie. Jadłospis jest dostosowany do indywidualnej jednostki i zależy od szerokiego spektrum czynników. W dzisiejszej polskiej dobie tworzenie własnego menu nierzadko okupione jest lękiem wraz z innymi trudnymi emocjami. Tak, właśnie – w 2021 roku XXI wieku filary człowieczeństwa stały się towarem z Pewexu.

A propos produktów trudnych do nabycia, mogłoby się wydawać, że przeszłość, a dokładniej lata 80 XX wieku w Europie nie dostarczą nam w żadnym stopniu zróżnicowanego pożywienia, o jego obfitości, czy egzotyce nie wspomnę. Jednak Luca Guadagnino rozwiewa wszelkie wątpliwości zabierając nas w podróż o smaku głębokich i otwartych relacji. S Na podstawie historii Elio i Oliviera – czuję uzupełnienie owych braków z bieżącego świata, jaki mnie otacza. Oscarowa opowieść zamknięta w scenariuszu Jamesa Ivory’ego przeniosła mnie kalendarzowo wstecz, jednakże emocjonalnie stała mi się niezmiernie bliska.

Utwór ‘Hallelujah Junction’ płynnie wprowadził mnie, jednocześnie zapowiadając dzieło przejrzyste, klarowne jak i również niedoścignione w dynamice i poziomie komplikacji. Natomiast tło, które z kolei wypełniały finezyjnie poukładane fotografie rzeźb dało mi skojarzenie z wielowarstwowością ludzkości, co ma swoje odzwierciedlenie w filmie.

Odbiór wizualny ujmuje z siłą nieustannie rozszerzającą źrenice. Dzięki swojemu minimalizmowi tworzy przestrzeń na szeroko pojmowaną estetykę, a z kolei ona powstaje z udziałem dominujących planów włoskich (detali), a także zróżnicowanej kompozycji scen, która odgórnie wyklucza istnienie monotonii w filmie.

Gdy zagłębiam się w losy bohaterów, a czas zaczyna istnieć jedynie jako rzeczownik – moja uwaga ponownie skupia się na doznaniach słuchowych. Pozornie zwyczajne chwile są wyeksponowane właśnie za pomocą dźwięków. Widzimy jakie znaczenie mają detale i na jak różne sposoby można doświadczać aspektów codzienności. Ludzkie kroki, oddech, śpiew ptaków, czy orzeźwiający odgłos płynącej wody to tylko przykłady ukazujące uważność na drobne przyjemności.

Jakże kręta droga dwóch młodych mężczyzn z początku zdezorientowała mnie jako widza, choć owa dezorientacja mogła mieć miejsce z powodu współodczuwania etapu, na jakim Elio wraz z Olivierem byli w tamtym momencie. Akcja z najjaśniejszych odcieni subtelnie przenika w coraz to mocniejsze i intensywne barwy. Mianowicie - nieśmiałość przeradza się w namiętność, a znaki zapytania zastępują odpowiedzi, rozwiązując tożsamościowe dylematy.

Naturalność, jako esencja gry aktorskiej wspierana jest m.in. planami: amerykańskim i średnim. Aczkolwiek według mnie kamera to zdecydowanie dodatek do tego, co ukazuje. Timothée Chalamet wraz z Armie Hammerem jako w rzeczywistości heteroseksualni mężczyźni zostali postawieni przed niemałym wyzwaniem wzajemnej miłości romantycznej. Ich relacja oparta na silnej więzi międzyludzkiej daje ewidentnie odczuć, że wszelkie emocje nie mają płci.. Aktorzy oswajają zarówno siebie jak i widza z wrażliwością, która okazuje się być przejawem męskości, autentyczności, a także dojrzałości. Taki właśnie moment przeznaczam na ciszę. Nie potrafię wydobyć z siebie ani słowa, gdy nareszcie w tak delikatny sposób normalizowane są ludzkie uczucia – bez tabu, ani podziału.

Osoby współgrają ze scenerią ze względu na stylizację. Lata 80 dostrzegamy w architekturze, wystroju wnętrz, pojazdach, a przede wszystkim w sposobie ubioru. Prostota w garderobie dodawała bohaterom neutralności i możliwości wyrażania siebie za pomocą osobowości – niekoniecznie trendów, czy innych elementów wyglądu. Dlatego też m.in. miejsce na dialog znajdowało się niezależnie od okoliczności. Jedną z takich rozmów przeprowadził wyrozumiały ojciec z załamanym Elio. Wiedział on o typie relacji, w jakim jego syn się znajdował przed wyjazdem jego studenta – Oliviera. Reakcja mężczyzny niepowtarzalnie mnie ujęła. Scena odbywała się na kanapie, gdzie Pan Perlman miał zwyczaj przebywać. Do dziś nie mogę zapomnieć o przekazie i wsparciu, jakie ojciec okazał względem prawdziwego Elio.

Ważne pytanie zadane wcześniej nastoletniemu Eliowi tym razem przez mamę, czytającą wówczas synowi XVI-wieczny francuski romans pozostawi Was ze specyficzną refleksją na temat ekranizacji.Oto ono: „Lepiej jest przemówić, czy umrzeć?” Wydaje się oczywiste? Film definitywnie stanowi dość zagadkową odpowiedź na pytanie; lecz pamiętajmy wciąż o wielowymiarowości pojęcia, jakim jest śmierć. To kluczowe w podjęciu próby wyjaśnienia owego pytania.

 

skopiuj url:

Partnerzy