Recenzje

Namacalna rzeczywistość trupa

Film: "Siódma pieczęć"

Autor: Marta zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Jedno prawo, jedno państwo, jeden… bies!

Krzyż wielkości klatki piersiowej, krzyż wielkości olbrzymowej pięści… jakie serce ukrywa się pod skromnym mundurem krzyżowca? Akt pierwszy, scena pierwsza, czyli Antonious Block z nicponiowatym giermkiem Jönsem na ojczystym wzgórzu. Wyczerpani, senni, wypluci z morza przybysze z Ziemi Świętej. Co jeszcze?W Domu szerzy się Zaraza. Zaraza, Wojna, Głód i Śmierć. *Skapare av himmel och jord ,czy nie nadszedł już oczekiwany z dziada pradziada Koniec Czasu? Czy rzekłeś komuś, Wszechmilczący:Godzien jesteś wziąć księgę i jej pieczęcie otworzyć, bo zostałeś zabity i nabyłeś Bogu krwią twoją ludzi z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu.(…) ?A słowo twoje Śmiercią czy się nie stało?

Tragizm

W Siódmej Pieczęci widz wita się z tragizmem równie prędko jak powracający z wyprawy krżyżowej Antonius Block żegna się z życiem. Młody rycerz powracający z bogatym bagażem doświadczeń wojennych spoczywa w cieniu wspomnianego wzgórza, modli się, czy Bóg go słyszy- nie wiadomo, wiadomo zaś, że Śmierć wysłucha prośby i stoczy z rycerzem ostatni pojedynek.

Rycerski etos

Niestety, walka między Antoniusem, a zagraną kunsztownie przez Bengta Ekerota Śmiercią nie jest rycerską walką fair play. O przewadze gracza czarnymi pionkami decyduje doskonała pamięć, zmysł do przewidywania ruchów... niekiedy podstępem. Młody wojak liczy, że kłodami most do nieba zbudowany- nie ustrzega się pokusie poznania- Czarnego posłańca, ucieleśnienie obrazowych przedstawień zapytuje z niecierpliwością o istotę rzeczy, o rzekomego Stworzyciela, ale Śmierć pozostaje równie jak demiurg milcząca.

Biel i czerń

Świat wykreowany w Siódmej Pieczęci wodzi widza za nos poprzez woń średniowiecznych ksiąg kaznodziejskich wypełnionych po brzegi ostrzeżeniami i zapowiedziami spraw ostatecznych, zbawienia oraz klęsk- wielkich powodzi i ognia. Dychtomia ta znajduje swoje odbicie na szachownicy, na którą widz napotyka się jeszcze przed zapoznaniem się Antioniusa z właściwym mu rywalem, w pierwszym jej ujęciu zwrócona została ona czarną partią do widza i w ułamku sekundy rozpuszcza się ona w obrazie oddalonych fal, które płynnie przenoszą wzrok do następnych scen.

Ars bene moriendi

Rozszalały szum fal przerywa stałość postaci zwróconej centralnie do kamery i jak się składa- do bohatera skurpulatnie przeszukującego bagaż. Kto ty jesteś?- pyta krzyżowiec. Na twarz postaci odegranej przez von Sydowa nie pada nawet cień zaszokowania, jakie niewątpliwie przebiegło przez oblicze niejednego widza, gdy mara odpowiada: -Jestem Śmierć.-Towarzyszę ci już od dłuższego czasu.

Mors omnia aequat

Konanie głównego bohatera w refleksji nad całością filmu wydają sie być jednak tylko pretekstem, nonszalanckim stępem do rozważań apokaliptycznych silnie zakorzenionych w biblijnej symbolice transcendencji- począwszy od multiplikacji cyfry 7, występującej jako jeden z dwóch członów tytułu, aż po tzw. ,,poczet zwierząt szatańskich'' jak kruk okrążający złowieszczo ,,deski'' i ziemię, na których to odegra się sztuka Bergmana.

Teatr telewizji?

W Siódmej Pieczęci do głosu dochodzi przeszłość teatralna Szweda(i jaką dostaje wybitną rolę!)- od lakonicznie odmalowanej Śmierci, która przedstawia się Antoniusowi bez pardonu (bo kto by wiedział kim jest ten duch w prześcieradle), aż po grubo ciosane kadry i zwrot w stronę widza, zwany w teatralnym żargonie przełamaniem czwartej ściany, zastosowany poprzez prostacką trupę wędrownych aktorów. Już w tej scenie padają słowa wskrzeszające wprost motyw memento mori, gdyż...Wasze życie wisi na włosku, dni zaś wasze są policzone...A zatem: pamiętajcie o śmierci!

Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci(...).

Nie jest jednak wspomniany kruk jedyną zapowiedzią, tropem interpretacyjnym i ,,dowodem rzeczowym'' dla detektywów znaczeń bergmanowskiego dzieła z 1957- nieprzypadkowo pojawia się zapewne widzenie Jofa, który przekornie oświadcza swojej żonie Mia, w którą wcieliła się niezrównana muza wielkiego reżysera- Bibi Andersson, o rzekomej niej. Pobudzona przezorną zazdrością ciekawość żony zaspokaja opowieść o mamuśkującej w polu Matce Boskiej. Co za ulga! Gdyby zresztą przyjrzeć się wykadrowaniu tej sceny-kuriozum, możnaby mlasnąć z wrażenia ,a po wciśnięciu się w ubogie buty wieszcza-performera, możnaby też stanąć dęba...

Theatrum mundi

Ach tak- teatr! Aktorzy! Niech sztuce udawania końca nie będzie! Tak ryczy i kwęka sceniczne trio: Droga jest szeroka, lecz brama wąska/ A Czarny tańczy na brzegu./Kura miauczy w ciemnym jeziorze./Dzień jest czerwony, lecz ryba jest martwa. (...)'' Świat w piosence staje na głowie, choć aktorski popis nie rusza widzów z miejsca. Aktorzy może istotnie czynią z siebie głupców? Tu tylko pogrywa kogut, tam umyka rogatej istocie strojnie odziana dziewczyna, oboje w pogoni ,,tańczą ze sobą walca’’. Prawdziwym dziełem artysty jest umykać prawom świata, tu ujawnia się prawdziwy kunszt Jönsa: na byciu aktorem wybitnie nieżywym.Lud za to pragnie być wybitnie cierpiącym, bacznie poszukuje okazji do demonstracji swej agonicznej maestrii…

Drabiną do nieba

Bierzcie i dzielcie się...biczem. Oto rany moje.

Szaleńczą scenę-wizytówkę filmu podsumowują wiernie dwa słowa: epigonizm i masochizm. Tłum obserwowany przez Antoniusa samo okalecza się, obarcza, upada raz po raz, aby tylko zadać samemu sobie drugi policzek. Wpierw zanim jednak wyruszy w męczeńską drogę, machina samonienawiści nabiera rozpędu, podmioty- sprężynki trzęsą się, opuszczają i błagalnie unoszą wzrok, pytając o moment swej zagłady, przechodząc z planu ogólnego do totalnego, znikają wraz z powietrznym pyłem. Pisał Kohelet: Widziałem wszelkie sprawy, jakie się dzieją pod słońcem.A oto: wszystko to marność i pogoń za wiatrem.

Po chwili bowiem wokoło nie ma nikogo- ani Boga, ani człowieka.

Pozostaje tylko gorzki niesmak pytań dręczących głównego bohatera.

Nic nie trwa wiecznie.

Siódma pieczęć to dla mnie przede wszystkim pielgrzymka przez egzystencjalne wątpliwości oraz obszary, które napawają strachem. Opowieść o samotności człowieka. Siódma pieczęć to także zapis pytań, które dotyczą wszystkich i każdego z osobna. Na szczęście nic nie trwa wiecznie... na Ziemi. A zatem: tańczmy! 

Bergman, ty i te twoje sny i wizje!

// 

1.Apokalipsa św. Jana

2.Ewangelia sw. Mateusza

3. Księga Koheleta

tekst kursywą dotyczy słow, które padły w filmie 

skopiuj url:

Partnerzy