Recenzje

Kolejna biografia czy nowatorskie kino?

Film: "Egon Schiele: Śmierć i dziewczyna"

Autor: Alicja zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

W obecnych czasach mnóstwo ludzi określa się mianem „artysty”. Fotograf, malarz, muzyk, aktor…można tak wymieniać bez końca. Codziennie powstają grafiki komputerowe, testowane są nowe techniki malarstwa, a rynek muzyczny jest różnorodny jak nigdy dotąd. „Artysta” swoim dorobkiem wyraża siebie, pokazuje odbiorcy swój punkt widzenia i stara się otworzyć go na inny tok myślenia. Niezależnie od tego, czy mu się to udaje, czy nie, wszyscy twórcy szeroko pojętej sztuki są mierzeni jedną miarą - miarą popularności. Walor artystyczny dzieła zaczyna schodzić na drugi plan. Trudno jest więc oddzielić rewolucyjny owoc ludzkiej pracy od powtarzanego motywu. Dylemat uznania sztuki porusza w dramacie biograficznym pt. „Egon Schiele: Śmierć i dziewczyna” Dieter Berner wraz z współtwórczynią scenariusza, Hilde Berger.Egon Schiele (1890-1918) - austriacki malarz i grafik, który oprócz tworzenia portretów, autoportretów i pejzaży, przez większość życia kształtował swój niepowtarzalny styl. Niepowtarzalny, ponieważ wtedy niewielu odważyło się uwieczniać ekspresyjne akta stanowiące większość jego dorobku. Nawiązaniem do jego erotycznych prac, a zarazem hołdem reżysera w ich stronę, jest podtytuł noszący identyczną nazwę, co jeden z najbardziej znanych, a wręcz flagowych tworów Schielego. Wyróżniony obraz przedstawia prawdopodobnie jego kochankę, Wally, graną przez Valerie Pachner, oraz Śmierć ukazaną jako postać w czerni. Mimo przełamywania barier w tematyce sztuki, Schiele nie cieszy się dzisiaj taką sławą jak np. Vincent van Gogh, choć wiele ich łączy - wczesna śmierć, brak akceptacji i odrzucenie przez publiczność, niewielkie powodzenie…lista zdaje się nie mieć końca. Jednak w 2016 roku jego historia została przeniesiona na duży ekran w postaci filmu pod tytułem „Egon Schiele: Śmierć i dziewczyna” - dzięki temu dziełu, niedoceniany artysta został odkryty na nowo. I to jak.W rolę wybitnego malarza i jego bliskich wcielili się niemalże debiutanci. Niewielu członków obsady ma na swoim koncie więcej niż trzy filmy, a jednak poziom aktorstwa jest ponadprzeciętnie wysoki. Niezwykłą świadomością teatralną wykazał się Noah Saavedra (Egon Schiele). Od Saavedry emanuje spokojna i melancholijna aura, którą trudno uchwycić nawet najlepszym w tym zawodzie. Wspomnieć należy również o Valerie Pachner, Larissie Breidbach i Maresi Riegner, które mimo niewielkiego doświadczenia, ze swobodą występowały nago przed kamerą jako muzy i modelki Schielego. Reżyser stawiając na obce widowni nazwiska pozwala odbiorcy w pełni poznać artystę - nie widzimy aktora imitującego malarza, ale nieznanego nam dotychczas człowieka. Taki „zabieg” przybliża nam historię niezbędną do zrozumienia sztuki Austriaka, która opiera się na osobistych doświadczeniach i uczuciach, których doznawał podczas procesów twórczych. Temu „poznaniu” sprzyjają również takie czynniki jak scenografia stylizowana na drugą dekadę XX wieku, zdjęcia o oświetleniu przybliżonym do kolorystyki prac głównego bohatera oraz muzyka - za te aspekty filmu odpowiadają: Götz Weidner, Carsten Thiele, Robert Hentschel i André Dziezuk.Dramat biograficzny ma za zadanie przybliżyć nam życiorys danej osoby, więc wydaje się, że jego forma jest odgórnie narzucona i prosta do przewidzenia. Autorzy dzieł o takiej tematyce często dokonują zmian w historii, którą przekazują bądź dodają elementy będące tworem wyłącznie ich wyobraźni. W przypadku dzieła Bernera scenariusz filmowy i życie Schielego pokrywają się niemalże całkowicie. Widać jednocześnie analogię obu „treści” oraz artystyczne akcenty wprowadzone przez reżysera i scenografa. Oprócz doboru obsady kluczowym aspektem jest nagość, która może sprawiać, że film staje się kontrowersyjny. Stanowi to nawiązanie do sztuki Austriaka, wiele razy oskarżanego o pornografię i niecenzuralność. Dzięki nagości, czujemy jakbyśmy na własne oczy oglądali efekt pracy malarza. Jest ona niczym zakazany owoc, ale urzeczywistnia dylemat, co można nazwać sztuką, a co materiałem obscenicznym. Obnażenie prowokuje widza do refleksji i zagłębienia się w przekaz jego prac stanowiących ucieczkę od tragicznego dzieciństwa. Pobudza do myślenia o niej jako fragmencie naszej kultury lub wręcz przeciwnie - temacie wstydliwym i niegodnym głębszej analizy w postaci chociażby filmu.Dieter Brenner jest w pewnym sensie pionierem na polu filmografii biograficznej, gdyż jego dramat jest tożsamy twórczości artysty, którego przedstawia - Schiele i Brenner poruszają kontrowersyjne tematy dbając o estetyczność ich formy przekazu. Poza tym, reżyser sam będący człowiekiem sztuki ukazuje problem niedoceniania artystów i odrzucania ich dorobku, jak w przypadku Egona. „Egon Schiele: Śmierć i dziewczyna” pozwala zajrzeć w duszę artysty i pojąć jego sztukę poprzez życiorys tego bezapelacyjnego geniusza, ale jest także apelem o bardziej świadomą analizę treści kulturowych, z którymi mamy do czynienia.

skopiuj url:

Partnerzy