Recenzje

Dobry plagiat

Film: ""Buster's Mal heart"

Autor: Małgorzata zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Kilka dni temu przeglądałam filmy dostępne na serwisie Netflix, z typową dla mnie niechęcią towarzyszącą mi w tym zajęciu. Powodem moich nieprzychylnych uczuć jest mój brak akceptacji. Niektórych napotykanych tam dzieł nie jestem w stanie tolerować. Pełna rezygnacji, znalazłam się na zakładce „Artystyczne kino autorskie”. Mój wzrok zatrzymał Rami Malek na okładce filmu „Buster’s Mal heart”, aktor znany mi z serialu „Mr Robot”. Skojarzenie ze sobą tych dwóch tytułów okazało się jak najbardziej trafne.Filmu Sarah Adiny Smith nie mogę nazwać plagiatem, mimo tego, że mam na to wielką ochotę. Reżyserka powtórzyła w nim schemat postaci, który spotkałam w powyżej wspomnianym przeze mnie serialu „Mr Robot”. Jakby tego było mało, ta schematyczna postać jest głównym bohaterem obydwu filmowych tworów i wciela się w nią ten sam aktor. Potrafię zrozumieć taki dobór obsady, Rami Malek w takich rolach ma niemałe doświadczenie.Mimo tego, że reżyserka w pewnym stopniu dopuściła się do zapożyczenia głównej roli, nie obarczyłabym jej filmu pejoratywnym mianem schematycznego. Kolejność przedstawiania zdarzeń jest bardzo ciekawa. Od początku filmu zastanawiamy się w jaki sposób przeciętny, sympatyczny mężczyzna został doprowadzony do obłędu. Na psychice Jonása Cueyatla, konsjeża hotelowego i głowie rodziny, zaczyna odbijać się niedobór snu. Bohater cierpi na pewnego rodzaju rozdwojenie jaźni. Dwie strony jego oblicza, człowiek jasno myślący i szaleniec, zaczynają istnieć w jego umyśle jako oddzielne osoby, kolejno on sam i nie przedstawiający się, nowy, ekscentryczny przyjaciel. Jonás próbuje walczyć z obłędem, usuwa szaleńca ze swojego życia, ale niestety tylko pozornie. Choroba doprowadza do tragedii i jako „Buster” przejmuje kontrolę nad ciałem zdesperowanego osieroconego wdowca.„Buster’s Mal heart” porusza pewien problem, a mianowicie – co, jeżeli to, co biorę za złudzenia jest prawdą? Film gra emocjami. Postapokaliptyczne, kontrowersyjne myśli współgrają z ciekawym muzycznym tłem, wprowadzając niepokój. Pojawia się motyw „wszystko na odwrót”. Inwersja jest zwiastunem domniemanego końca świata. W jednej ze scen bohater odwraca portrety na ścianie do góry nogami, udowadniając swoje szaleństwo w sposób wywołujący lekki dreszczyk. Motyw powtarza się w scenie chronologicznie wcześniejszej, w której Jonás nagle spostrzega, że portret jego żony i dziecka wisi odwrotnie, co sygnalizuje początki szaleństwa.W całokształcie obrazu filmowego możemy wyróżnić trzy różne twarze głównego bohatera. Ojciec, kochający ponad życie swoją rodzinę, starający się zapewnić jej lepszy byt. Zarośniety „Buster”, fałszywy prorok powtarzający apokaliptyczne zdanie „The inversion is coming” . Trzecia twarz, szaleńca – brodaty latynos zagubiony na środku oceanu, Jonás stający się współczesnym biblijnym Jonaszem, w którym pozostała tylko jedna cecha normalnego człowieka – błaganie Boga o swój własny koniec.W jednej ze scen Jonás ucieka przed pogrzebem swojej rodziny samochodem – przed siebie, jak najdalej, w stronę gór. Zawsze o tym marzył, gdy ogarniała go panika. W pewnym momencie zatrzymuje się na rozstaju dróg. Zastanawia się, którą drogą podążać dalej. Nie podejmuje decyzji, ponieważ wybiera obie możliwości, jego ciało ulega duplikacji. Mózg wprowadza go w błąd podobnie jak poprzednio, gdy utworzył bezdomnego zabójcę, który „uwolnił” Jonása od rodziny, wyswobodził z kajdan światowego systemu. Mężczyzna nie ma pojęcia, że istnieje od teraz w dwóch miejscach w tym samym czasie. To niemożliwe rozdwojenie pozwoliło mu tym raziem nie ponieść konsekwencji złego wyboru, ponieważ go nie dokonał.Niemal pod koniec filmu dochodzi do wykreowanego przez sen spotkania dwóch postaci Jonása na łodzi. Bezkresny ocean jest metaforą wieloryba, przez którego został pożarty Jonasz z biblijnej przypowieści, z którego jedyną, ewentualną drogą ucieczki jest jeden z otworów – odbyt lub ten na grzbiecie wieloryba. Ta nietypowa ucieczka, której motyw pojawia się w kilku momentach, stanowi klamrę filmu – wyjaśnia szaleńcze rysowanie „jabłka z dwoma odbytami”, będące jedynym ocaleniem przed końcem świata według chorego głównego bohatera.

„Bóg nie jest miłościwy, tylko skuteczny. To błąd… że przetrwaliśmy tak długo. Jesteśmy we wnętrzu wieloryba przyjacielu. Przy odrobinie szczęścia… pożre jednego, wypluje drugiego”

Głównym powodem mojego zainteresowania i dobrej oceny tego filmu jest kilka ciekawych i estetycznych, nadzwyczajnych scen. Tomasz Raczek pisze w „Kinopassanie” – „ Praktycznie każdy widz zobaczy na ekranie co innego, zapamięta inne detale, czasem nawet pozostanie w przekonaniu, że film jest zupełnie o czym innym, niż wcześniej krytyk napisał w recenzji, a znajomy opowiadał w towarzystwie.”. Oglądamy filmy przez pryzmat własnej wrażliwości, podświadomie odnosimy je do siebie samych.Film jest pieknie nagrany. Ciekawe, minimalistyczne ujęcia często połączone z irracjonalnym zachowaniem, ukazujące rutynową pracę czy bezsensowne ruchy dla zabicia czasu. W pewnym momencie kamera nieruchomieje na dłuższy czas sceny. Wszystko to zostało połączone w jedno dobrą kolorystyką, elektroniczną muzyką odbiegającą nieco od definicji muzyki i precyzją amerykańskiej szkoły.Jedną z większych zalet filmu jest to, że pozostawia przestrzeń i czas do myślenia, które zresztą jest w jego odbiorze wyjatkowo niezbędne. „Buster’s Mal heart” pobudza nasze zmysły jednym z najskuteczniejszych do tego narzędzi – niepewnością.

Małgorzata Judycka

skopiuj url:

Partnerzy