Recenzje

Żelazna kurtyna, czyli granica między miłością, a marzeniami

Film: "Zimna wojna"

Autor: Wiktoria zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Był to wybór, którego dokonał główny bohater, będący zakochanym w swojej uczennicy Zuli Lichoń (Joanna Kulig), muzyk Wiktor Warski (Tomasz Kot). W 1952 roku, kiedy nabierający sławy polski, komunistyczny zespół tańca i pieśni ludowej “Mazurek” występował w Berlinie Wschodnim nadarzyła się idealna okazja do ucieczki. Nauczyciel śpiewu czekał na ukochaną we wcześniej umówionym miejscu. Po kolejnym spalonym papierosie pogodził się z faktem, że Zula się nie zjawi. Wybrał wolność i okazję do realizacji marzeń dotyczących muzyki zamiast miłości, nie wrócił do dziewczyny, nie poczekał jeszcze chwili. Przeszedł granicę Berlina nie oglądając się za siebie. Wtedy zawiodłam się tym wyborem, ale czy historia romantycznej miłości miałaby sens, gdyby nie rozłąka bohaterów?

Wiktor kiedy zdąża jakoś ułożyć sobie życie ponownie spotyka Zulę. Główni bohaterowie byli sobie ewidentnie przeznaczeni, tylko trzeba zadać pytanie, czy to powodowało, że mieli wieść wspólne życie? Wszystko było utrudnione w tamtych czasach, a szczególnie podróże między wschodem a zachodem Europy. Postaci były wystawiane na liczne próby, a uczucie nigdy nie wygasło. Możemy brać z nich przykład, mało komu w tych czasach udaje się utrzymywać relacje na odległość mimo obecnego w tych czasach internetu, wtedy tego nie było. Obejrzenie tego filmu obudziło we mnie chęć przeżycia czegoś podobnego, nieograniczonej, tajemniczej, magicznej, nawet niezrozumiałej miłości.

Czarno-białe zdjęcia idealnie odzwierciedlają nastrój filmu. Nie jest i nie miało to być dzieło radosne, dzieło które miało nas ciągle rozbawiać. Dramat ten pokazuje życie w powojennej Europie w czasach komunizmu, zimnej wojny, ciągłego strachu przed nadchodzącym jutrem. Kiedy partia rządząca zaczęła się mieszać w repertuar zespołu “Mazurek”, jego współzałożycielka Irena, grana przez Agatę Kuleszę, odeszła. Drugi współzałożyciel Wiktor, także uciekł kiedy nadarzyła się okazja. W Polsce było wiele takich osób, którzy zamiast walczyć o lepsze warunki, o swoje prawa woleli siedzieć cicho. Na tym polega cały dramat utworu, na przedstawionej w drugim planie niemożności, na rezygnacji, na robieniu czegoś z rozsądku, a nie kierowanie się głosem serca w sprawach dla nas najważniejszych.

Ciągle przeplatająca się przez melodramat piosenka “Dwa serduszka cztery oczy” jeszcze w wykonaniu Joanny Kulig wywołuje u mnie gęsią skórkę. Tekst tej piosenki opowiada o nieszczęśliwej miłości, która jest pomiędzy dwoma bohaterami, ale czynniki często zależne od nich samych powodują rozłąkę oraz cierpienie jednego z nich. Przypomina mi to teorię “dusz bliźniaczych” zawartą w “Dziadach części IV”. Połączonych raz przez los duszy nie da się rozdzielić, nadludzka siła będzie je do siebie ciągle przyciągać. Mogą oszukiwać drugą osobę, że niczego do niej nie czują, ale nie siebie samych, dlatego właśnie bohaterowie pobierają się na końcu zawiłego dramatu i połykają garść tabletek, aby być ze sobą na wieki wieków. świadczą o tym wypowiedziane przez Zulę na końcu słowa : “Chodź na drugą stronę. Tam będzie lepszy widok”. Miłość idealna nie może być spełniona na ziemi, ponieważ nie powinniśmy “sprowadzać nieba na ziemię”.

Paweł Pawlikowski, reżyser “Zimnej wojny”, postanowił przedstawić historię miłosną dwójki ludzi zakochanych w muzyce na przestrzeni dwóch dekad, co powoduje wiele niedopowiedzeń. Kiedy nie jest to potrzebne nie pojawiają się dialogi, sami musimy się domyślić, co bohaterowie przeżywają w danej chwili i z czym się zmagają, mając jedynie ich gestykulację i mimikę podkreślone oprawą muzyczną, która gra ogromną rolę w tym dramacie. Nie potrzebujemy słów, aby znaleźć znaczenie i problematykę dzieła, wystarczy nam tak naprawdę wrażliwości melomana.

skopiuj url:

Partnerzy