Recenzje

Z tego filmu i tak pamiętacie tylko waginę Sharone Stone

Film: "Basic instinct"

Autor: Maja Kondras zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

„Basic instinct” - thriller erotyczny. Brzmi jak coś, co grono odbiorców może znaleźćtylko wśród dzieciaków z ogólniaka. Jakoś tak zalatuje tanią pornografią. W dodatku opisfabuły brzmi prozaicznie. Dochodzę do wniosku, iż o tym filmie można mówić długo i zzachwytem lub krótko z oburzeniem. Faktem, że gdy już siedzimy przed ekranem, jest lepiejniż się spodziewaliśmy, ale niestety nie każdy zrozumie.Historia nie jest odkrywcza: detektyw Nick Curran próbuje rozwikłać zabójstwomuzyka rockowego. Główne podejrzenie pada na pisarkę Catherine Tramell. Łatwo siędomyślić, iż między bohaterami dojdzie do interakcji… jakiejś na pewno. Tak, fabuła chwilamijest serio przewidywalna, ale mimo tego trzyma w napięciu. Za to szczególne uznanie należysię Verhoeven’owi. Bardzo zręcznie wodzi widza za nos. Sprawna manipulacja obrazem,sugestie drobne i większe, które każą nam myśleć tak, a nie inaczej, to duża siła tego filmu. Wpewnym momencie wyczuleni na takie zagrywki, zaczynamy kombinować, nie chcemy jużwięcej dać się nabrać! Paradoksalnie, właśnie to robimy. Dajemy się jak dzieci. Wpadamy wewłasną pułapkę, gdyż dochodzimy do momentu, w którym najprostsze rozwiązanie jest tymnajlepszym. Taki powinien być thriller. Niewymownie się cieszę, że historię, którą bardzołatwo było przedstawić w sposób żenujący, zrobiono dobrze. Zwyczajnie, film robi robotę. Jakowidz, nie czuję się poszkodowana pod żadnym względem. Nikt mi nie zawracał głowygłupotami. Był w tej historii punkt A, B i tak dalej. Twórcy wykreowali świat, zbudowaliatmosferę trzymając się początkowych założeń. Bawili się ze mną, ale taką zabawę to ja lubię…Trochę dali się poczuć głupim, trochę mądrym. I trochę dali sobie popatrzeć… Na całkiemdobre i zgrane aktorstwo.Niestety, panie Douglas, sorry, ale Sharon Stone zgarnia wszystko. Cały ekran należydo niej. To nie tylko zasługa scenariusza i rozpisania postaci, ale przede wszystkim samejaktorki. Bije od niej nieopisana siła. Jest zjawiskowo magnetyczna. To kobieta, z którą się niedyskutuje. Świadoma siebie, swoich potrzeb, własnej wartości. Taka, której boją się mężczyźni,właśnie dlatego, że jest silna i wie, czego chce. Dodatkowo ocieka seksapilem, a oni są bezradniwobec własnego podniecenia. Chcieliby, żeby była tylko kolejną kobietą, pokorną, szanującąhierarchię. Nie tym razem, panowie! To świetnie pokazuje utrwalony w nas model świata, który„Basic instinct” przełamuje – jak dobrze! Takich kobiet w kinie i w życiu nigdy dość. Podobami się, jak postać Catherine oddziałuje na Nicka – i na odwrót. Oboje na przestrzeni filmuprzechodzą ciekawą i siłą rzeczy nieuniknioną przemianę. Ale czy to chemia mózgu, czywyrachowana gra bohaterki? Twórcy zostawili przestrzeń na takie rozmyślania, nie pozbawilinas pewnego zdrowego w delektowaniu się filmem niepokoju. Cały obraz uzupełnia świetnieskomponowana muzyka (brawo Goldsmith!), wpisująca się w atmosferę „Basic instinct”.Co najważniejsze – seks! Potrzebują go ludzie, potrzebuje go kino. O ile uboższe bybyło, gdyby nie on. A jeśli seks przedstawia się tak, jak zrobił to Verhoeven, to ja nie mampytań, cały świat kinematografii się cieszy. Ten film, to nie byle jaki seks. Żadna tam szybkaakcja na końcu filmu, czekanie do ślubu, kwiatki, ptaszki, miłostki. Ten film ocieka seksemwyzwolonym z ram konwenansów. To nie jakiś tam erotyzm, na który czekają dzieciaki zogólniaka. Wręcz przeciwnie. To coś, a na co nie są gotowi, bo o tym się nie mówi w przestrzenipublicznej. Zresztą, nawet dorośli nie byli na to gotowi. Dlatego „Basic instinct” zręczniepróbuje się zaszufladkować jako tanie porno, kontrowersję dla kontrowersji. To jest erotyzm,którego społeczeństwo nie rozumie. Sorry ludzie, ale ten film to w głównej mierze historiaseksu, złożonego napięcia i wyczekanej kulminacji, której nie uczą na lekcjach religii (chyba,że mowa o potępianiu). Jeżeli wagina to dla was kontrowersja – musicie nauczyć się z nią żyć.Kiedyś by wypadało!Fenomen „Basic instinct” polega na tym, iż nie jest to film odkrywczy, jednak zasługujena miano przełomowego. Jak się okazuje, niezależnie od przestrzeni i czasu. Myślę, że częśćludzi nawet w 2021 r. obruszyłaby się na seansie. Ludzie, dla których seks nie istnieje – dlawłasnego spokoju radzę nie oglądać. Z pożytkiem dla was, jak i dla kina. Niesprawiedliwie jestpluć na film, którego się nie rozumie.Podsumowując: czy historia „Basic instinct” jest nadzwyczajna? Nie. Czy uznaję to zawadę? Nie. Czy wykonanie jest dobre? Zdecydowanie. Czy główna aktorka jest przepyszna ibezkompromisowa? Jeszcze jak. Nie znajdziemy w tym obrazie prawd objawionych,nieskalanych przykładów moralności czy rozbudowanych konfliktów wewnętrznych. To nieznaczy jednak, iż film jest niewart uwagi. W końcu – to „Basic instinct” – każdy to ma! Dlategośmiem twierdzić, iż każdy świadomy świata widz, znajdzie w nim coś dla siebie i nie uznaczasu seansu za zmarnowany. Przecież kino to rozrywka. Kino to świat. Kino to ludzie. Kinoto seks. Czasem nienaturalnie piękny i stylistyczny. Czasem brudny i mocny. Kino to miejscena każdą historię i na każdy seks. Kino to miejsce dla „Basic instinct”. Pora się z tym pogodzić.

skopiuj url:

Partnerzy