Recenzje

Przytulisko

Film: "Życie przed sobą"

Autor: Aleksandra zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Zbliżenie na kobietę. Po jej zmoczonych czarnych włosach z siwymi refleksami spływają strużki deszczu. Ona patrząc przed siebie wystraszonymi oczami, nawet nie mrugnie. Wydaję się być w transie, hipnozie. Ani drgnie.

Przeciwujęcie. Wygłupiający się, tańczący chłopiec, który stara się rozśmieszyć zahipnotyzowaną bohaterkę.

Ten krótki fragment jednej ze scen doskonale obrazuje sytuację wewnętrzną i psychikę dwójki bohaterów filmu ,,Życie przed sobą”. Momo (Ibrahima Gueye) i panią Rosę (w tej roli po raz pierwszy po 6 latach przerwy Sophia Loren) łączy dualizm ich charakterów. Ona - była prostytutka, stanowcza starsza kobieta, która przyćmiewa innych bohaterów swoim ognistym temperamentem, on - sierota, skąpy w okazywaniu emocji, reagujący impulsywnie na niepowodzenia. Jednak oboje desperacko łakną bezpieczeństwa i są zmuszeni do uciekania się do swojej wyobraźni, wspomnień. Oboje posiadają własną strefę komfortu, która jest dla nich jedynym sposobem na oderwanie się od okrutnej rzeczywistości i traum. Ich drogi splatają się na pchlim targu, gdzie dwunastoletni chłopiec okrada przyszłą opiekunkę. Jednak doktor Coen będący jego rodzicem zastępczym, zmusza dwunastolatka do przeproszenia kobiety i oddania zabranych jej fantów. Mężczyzna prosi byłą prostytutkę o przysługę. Z racji, że zajmuje się ona dziećmi innych prostytutek, chce, aby zaopiekowała się także Momo.

Reżyser Edoardo Ponti na samym początku filmu nie daje nam za wiele możliwości do sympatyzowania zarówno z chłopcem, który wydaje się być zbuntowanym, ,,gryzącym rękę, która go karmi'' nastolatkiem jak i z wyrachowaną, surową kobietą. Stopniowo odkrywamy głębię psychiki bohaterów, ich złożoność. Gdy poznajemy prawdę o przeszłości kobiety, która okazała się być Żydówką, doświadczającą skutków koszmaru Holokaustu i o  wspomnieniach chłopca o matce oraz fantazji o lwicy, która jest uosobieniem jego pragnienia bliskości, czułości i opieki, a także silnego wzorca, którego chłopiec potrzebuje, to te dwie postaci, choć na początku tak różniące się od siebie, tak naprawdę stają się bardzo sobie bliskie.

Film ukazuje przemianę bohaterów, którzy kawałek po kawałku zrzucają zgorzkniałą skorupę uprzedzeń i wrogości i stają się dla siebie kimś najbliższym, kimś na kogo zawsze mogą liczyć.

Kolejne dziecko opuszcza mieszkanie madame Rosy, więc zostaje w nim jedynie ona i Momo, który musi wspierać kobietę z powodu choroby, która zbliża ją do śmierci.

Ponti prowadzi tę historię tak, aby widz był gotowy na odejście bohaterki, tak jak gotowy jest również główny bohater. Dotrzymuje on złożonej wcześniej kobiecie obietnicy i nie pozwala jej na samotny zgon w szpitalu, którego ze względu na traumatyczne wspomnienia z obozu koncentracyjnego, kobieta panicznie się bała. Właśnie na tym etapie filmu bohaterowie są sobie najbliżsi, bez wcześniejszych nieporozumień czy przykrości. Czują się bezpiecznie razem, a przecież właśnie tego najbardziej potrzebują.

Film w niesamowity sposób ukazuje relację dwóch osób, które są dla siebie idealnym uzupełnieniem, mogącym dać sobie to, czego nikt inny wcześniej nie potrafiłby zapewnić. W tym wypadku to Momo staje się dla kobiety rodzicem, trwającym przy kobiecie w chorobie, dbającym o nią. Ona zaś daje mu poczucie bezpieczeństwa, jest uosobieniem wcześniej wspomnianej lwicy – odważnej, ale i troskliwej.

Produkcja za sprawą muzyki Gabriela Yareda i zdjęć Angusa Hudsona jest przystępna dla widza, ciepła, nieprzygnębiająca. Zdjęcia z lotu ptaka dają niezwykłe poczucie spokoju, ot życie zwykłego włoskiego miasta. Słoneczna Italia nie została na szczęście pozbawiona swoich kolorów oraz promieni słonecznych, które wywołują u widza najmilsze skojarzenia. Audiowizualna strona produkcji pozwala nadać jej więcej uroku, estetyczności. Film także bawi się montażem, zestawiając miłe dla bohatera sceny, takie jak taniec, aby za chwilę przejść do tych przykrych momentów jak uderzenie przez wrogiego dilera.

Ponti podejmując się zadania stworzenia remake'u filmu, powstałego na podstawie powieści  Romaina Gary'ego z 1975 roku, która to produkcja zdobyła Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny, miał naprawdę twardy orzech do zgryzienia. Podołał jednak temu zadaniu, głównie dzięki obsadzie, w której plasuję się także jego własna matka. Sophia Loren po tylu latach nie straciła uroku, dalej potrafi oczarować i za magnetyzować widza samą swoją egzystencją. Film jest także produkcją, w której zadebiutował Ibrahim Gueye, a jego rola została odegrana imponująco. Pokazanie nieukazywania emocji, tak aby nie wyjść sztucznie i sztywno to nie lada wyzwanie, a co dopiero, gdy trzeba dołożyć do tego metamorfozę, jaką musi przejść bohater.

,,Życie przed sobą'' to film, który emanuje dobrem. Pomimo tragicznych wydarzeń, potrafi on zachować prostotę, umiarkowaną melancholijność oraz dobroduszność postaci. Pomimo bohaterów bez rodzin, osamotnionych, osieroconych film wydaję się być niezwykle rodzinny. Pomimo poruszenia takiej tematyki jak trauma po wojnie i przeżyciach z nią związanych, nie przygnębia, a oferuje jedynie obraz wspierających się w ciężkich chwilach ludzi.

Reżyser, posługując się możliwościami, jakie stwarza kino, stworzył film, który jest ciepłą, rodzinną produkcją, dającą widzowi poczuć dobroduszność płynącą z głębi bohaterów, których historia zapewne poruszy nie jedno serce.

skopiuj url:

Partnerzy