Recenzje

On – siedzi i patrzy. My widzowie – wstrzymujemy oddech.

Film: "Sound of metal"

Autor: Kacper zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Nasza przygoda z tym filmem zaczyna się nagle i głośno. Zaczyna się koncertem zespołu muzycznego, który ze spokojnymi brzmieniami ma niewiele wspólnego. W ten sposób poznajemy Rubena, czyli pełnego pasji perkusistę, którego gra Riz Ahmed. Wiedzie on życie ze swoją partnerką Lou koncertując i mieszkając w kamperze. Niestety los ma dla Rubena inny plan, zaczyna on tracić słuch. Staje się to nagle, nagle staje się cicho.

Największym wyzwaniem przed jakim stanęli twórcy tego filmu jest dźwięk oraz jego brak. Podołali oni temu zadaniu wspaniale, ponieważ ścieżkę dźwiękową podzielono na dwie drogi. Pierwsza z dróg to ta, kiedy słyszymy wszystko wyraźnie i naturalnie, czyli tak jak powinno być, tak jak słyszą zdrowi ludzie. Drugą drogą obraną przez twórców jest pokazanie nam tego czego doświadcza osoba tracąca słuch. Dlatego bardzo ważnym jest obejrzeć ten film w kinie, gdzie nagłośnienie jest na znacznie lepszym poziomie. Nasze domowe głośniki mu nie dorównają. Jeśli któryś z widzów ma wrażliwy zmysł słuchu może wyjść z kina z bolącym uchem czy głową. Twórcy są tego świadomi, dlatego te drugą drogę raczej ograniczają, lecz tylko po to by w chwilach kryzysu głównego bohatera zamęczyć nas bodźcami dźwiękowymi. To wtedy doświadczamy tego bólu. To wtedy najlepiej rozumiemy głównego bohatera. W takich momentach zadajemy sobie wewnętrznie pytania. Jak my byśmy się zachowali? Co zrobili? Film pokazuje nam możliwe wyjścia z tej sytuacji, dwie opcje, które wybiera główny bohater.

Ruben trafia do ośrodka dla osób niesłyszących, to jedna z jego opcji. Tam poznaje Joe – niesłyszącego weterana wojennego, w tej roli znakomity Paul Raci. Większa część fabuły toczy się właśnie w tym ośrodku, bo to tam Ruben uczy się być niesłyszącym. To jest jego pierwsze zadanie w tym miejscu. Nie nauka języka migowego, nie pomoc w kuchni, nie sprzątanie czy naprawianie sprzętów. On musi się nauczyć być niesłyszącym. Dokładnie tego samego oczekiwano by w takiej sytuacji od nas. Twórcy idealnie ukazują jak ważna jest to część tej terapii.

Paul Raci w tym filmie wspiął się na wyżyny aktorstwa. Jego gra opiera się głównie na twarzy, gdyż posługuje się językiem migowym. Jego spojrzenia potrafią poruszyć widza. To jego oczy i mimika doprowadzają do wzruszeń. Pozbawienie tego aktora walki o Złoty Glob jest dla mnie niezrozumiałe.

Chociaż to słuch jest głównym wątkiem należy jeszcze wspomnieć o relacji Rubena i Lou. Są parą muzyków, która trafia na wielką przeszkodę do dalszego koncertowania. Na początku, zaraz po pojawianiu się problemu, gdy Lou się o nim dowiaduje bez chwili zastanowienia wie, że muszą przestać grać, a jej partner potrzebuje pomocy. Ruben tak nie myśli, on jest artystą, który musi grać by żyć. Musi być z Lou, bo jak wiemy to ona pomogła mu wyjść z nałogu. Nie potrafi się z nią rozstać. Boi się tej zmiany, boi się nowego problemu i stawienia mu czoła. Tak samo jak my. Na każdym kroku pojawiają się nowe problemy, z którymi musimy się zmierzyć. Czasem są większe, czasem to błahostki. Mimo wszystko sztuką jest poradzić sobie z nimi, przezwyciężyć je. To jedna z nauk, którą kierują do nas twórcy, bo w tym filmie dostajemy wiele ważnych lekcji. Każdy ważny widz coś innego wyniesie z tego seansu, bo twórcy nie podają nam niczego na tacy. Może to być zwyczajne zastanowienie się nad tym jak dbamy o swój słuch, ale to również może być nauka, że nawet największe marzenia mogą okazać się przykrym rozczarowaniem.

Nasza przygoda z tym filmem kończy się spokojnie i cicho. Kończy się koncertem ciszy i wstrzymanych oddechów na sali kinowej.

 

skopiuj url:

Partnerzy