Recenzje

Pasja ponad wszystko

Film: "Stowarzyszenie Umarłych Poetów"

Autor: Angelika zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Film „Stowarzyszeni umarłych poetów” w reżyserii Petera Weira to rzadki przykład dzieła, które zostało stworzone pierwotnie, przed napisaniem książki. Nancy H. Kleinbaum zainspirowana scenariuszem owego filmu, napisała powieść cieszącą się popularnością.Akcja amerykańskiego dramatu rozgrywa się w liceum w Stanach Zjednoczonych. W szkole panuje surowa dyscyplina i bezwzględne posłuszeństwo. Do grona pedagogicznego dołącza nowy nauczyciel języka angielskiego, który przełamuje wypracowane przez kadrę metody nauczania i zachęca młodych mężczyzn do realizowania młodzieńczych marzeń.Najistotniejszą rolę w produkcji pełni gra aktorska. John Keating grany przez Robina Williamsa znakomicie wcielił się w rolę nauczyciela angielskiego. Sam Robin William był w stanie odegrać wiele różnorodnych ról (aktorstwo transmutacyjne) i zaliczał się do grona aktorów wybitnych. Patrząc na jego biografię, możemy podejść do filmu z jeszcze większą refleksją. Od początkowych scen jestem w stanie obdarzyć Keatinga sympatią i uwierzyć w postulowane przez niego idee. Pomiędzy bohaterem a uczniami tworzy się więź. Istotnym bohaterem jest również Todd Anderson: zamknięty w sobie uczeń, panicznie bojący się występów publicznych. W pamięć zapadła mi szczególnie scena, w której Todd wychodzi na środek klasy i zmuszony przez Keatinga, wymyśla swój wiersz. Ważną rolę odgrywa tutaj „travelling” kamery, która podąża za ruchami bohatera. Taki zabieg pozwala nam zrozumieć jaki natłok myśli i emocji panuje w głowie Todda oraz dodaje scenie efektu napięcia. Istotną postacią jest również Neil Perry: pomocny i serdeczny uczeń, będący pod presją ojca, który zaplanował mu całą przyszłość. To postać również od początku zyskała moją sympatię, a w pewnym momencie zaczęłam próbować utożsamić się z nim. Warto podkreślić przyjaźń łączącą Neila oraz Todda. Posiadają zupełnie odmienne cechy charakteru, ale mimo tego, bardzo dobrze się rozumieją. Można powiedzieć, że Todd „odsłania” się przed Neilem. Scena, w której najbardziej wyczułam więź między nimi to ta, w której Neil każe przyjacielowi wyrzucić prezent od rodziców (który co roku jest taki sam).W filmie dużą rolę odgrywają zbliżenia, zarówno twarzy, jak i przedmiotów. Podczas lekcji angielskiego pojawia się wiele półzbliżeń na uczniów. Poprzez ten zabieg podkreślono reakcję uczniów na słowa nauczyciela. Jedni wyrażali zadowolenie, inni pełne zdziwienie, a jeszcze inni zdystansowanie. Zbliżenia pojawia się również na licznych przedmiotach, co w pewien sposób „narratywizuje” nam przestrzeń albo podkreśla znaczenie danego obiektu. Tak jest na przykład z cierniem Neila, który służył mu, jako rekwizyt w przedstawieniu (jego pasją było aktorstwo). Zbliżenie na ten przedmiot podkreśla znaczenie, jakie ma dla bohatera bycie aktorem oraz może też metaforycznie określać jego cierpienie z powodu tego, że ojciec nie akceptuje pasji chłopaka. Bardzo dobrze wykorzystano również w filmie perspektywę tzw. „żabią” (od dołu) oraz „ptasią” (od góry). Podany zabieg filmowy występuje w scenie, w której Keating patrzy na uczniów i ich nowego nauczyciela angielskiego ze swojego gabinetu, znajdującego się u góry budynku. Keatinga widzimy w pewnym momencie „od dołu” i dzięki temu pokreślona jest wyższość. Nowego nauczyciela ,uchwyconego „od góry”, postrzega się jako mało znaczącego, nie będącego w stanie wnieść ważnych wartości swoim podopiecznym.Film ma zrozumiały przekaz i przeciętny widz bez problemu może go zrozumieć. Przede wszystkim, skłania on do refleksji. Warto podkreślić, że postać Neila nie jest godną do naśladowania i bardziej skierowana jest do rodziców jako przestroga. Najbardziej w filmie podoba mi się jego prostota. Nie zawiera licznych efektów i spektakularnych ujęć, ale mimo wszystko, potrafi zaciekawić.

skopiuj url:

Partnerzy