Recenzje

Jojo Rabbit – bo przecież wróg też jest człowiekiem

Film: "Jojo Rabbit "

Autor: Marcel zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Taika Waititi bez wątpienia jest reżyserem z bardzo wyrazistym stylem prowadzenia i opowiadania historii. Jego specyficzne, nowozelandzkie poczucie humoru jest wszechobecne w każdym z jego dzieł. Sprawia to, że filmy twórcy są nie do pomylenia z innymi, dlatego, gdy do sieci trafiły pierwsze zwiastuny do jego najnowszej pracy, w komentarzach pojawiły się pierwsze oznaki obaw, czy aby na pewno jest to odpowiednia osoba do tego projektu. Zrodziły się zarzuty mówiące, że tym razem przekroczył pewną granicę, której przekraczać się nie powinno. Wiele osób zarzucało reżyserowi brak szacunku dla ofiar tych okropnych zbrodni i brak odpowiedniej wrażliwości wobec tematu, który aż do dziś spędza sen z powiek wielu narodom, w tym nam, Polakom.Mimo wszystkich wątpliwości, „Jojo Rabbit” okazał się filmem nad wyraz człowieczym, przepełnionym dobrem, miłością do drugiego człowieka i zrozumieniem. Reżyser zrezygnował z szokowania widza poprzez bezpośrednie pokazywanie horroru niemieckich obozów koncentracyjnych, lecz postanowił skupić się na innych technikach filmowych. Waititi postawił na kontrast, którego stał się już mistrzem poprzez świadomość, na czym komedia i dramat tak naprawdę polegają. Doskonale wie, że zestawienie ze sobą właśnie tych gatunków filmowych powoduje, że zarówno dramat, jak i komedia, mocniej wybrzmiewają i intensywniej oddziaływają na widza. W czasie jednej sceny reżyser potrafi rozśmieszyć nas do łez, aby za chwilę, czasem nawet jednym zdaniem wypowiadanym przez bohaterów, sprowadzić nas z powrotem na ziemię i nie pozwala nam zapomnieć, że jesteśmy w trakcie okropnego czasu w historii Europy. Jest to cecha, której zabrakło w wielu komediowych klasykach wyśmiewających nazistowską ideologię, między innymi w „Dyktatorze” w reżyserii Charliego Chaplina.Na świat przedstawiony w filmie patrzymy oczami młodego chłopca, tytułowego Jojo (Roman Griffin Davis), który mieszka w domu wraz ze swoją mamą, Rosie Betzler (Scarlet Johanson). Pomimo ogromnych starań, małemu harcerzowi dużo brakuje do propagandowego wzorca chłopca nazisty, co nie zmienia faktu, że niemiecka machina manipulacyjna mocno zakrzywiła jego percepcję świata. Przedstawione w filmie sceny palenia książek, szkolenia z obsługi przeróżnych broni, plakaty rozwieszone na każdym skrawku ulicy niemal krzyczące o potędze hitlerowskiej ideologii, mocno ukształtowały bohatera. W szczególności świadczy o tym obecność jego wyimaginowanego przyjaciela – Adolfa (Taika Waititi), który jest dla chłopca jedynym mężczyzną w otoczeniu z powodu wyjazdu ojca na wojnę. Zastępcza figura ojca stworzyła w wizji chłopca świat, który rządzi się swoimi prawami i jest bardzo daleki od tego, z którym mamy do czynienia na co dzień. W wykreowanej rzeczywistość zawsze wiadomo, kto jest odpowiedzialny za niepowodzenie każdego Niemca, zawsze można obwinić za panującą niesprawiedliwość na świecie te same osoby. Dojrzewanie w kraju, w którym zło jest jednowymiarowe, proste, a życiowe decyzje pozbawione są elementu wyboru między dobrem, a niegodziwością, jest bardzo kuszącą opcją dla każdego dziecka, zwłaszcza takiego, który szuka w swoim życiu zastępczego autorytetu. O ile rolę diabła na ramieniu Johannesa Betzlera pełni Adolf, o tyle rolę stróża dobroci i miłości do drugiego człowieka pełni jego matka. Rosie jest silną, niezależną kobietą, która nie do końca podporządkowuje się panującej w jej kraju władzy. Zawsze jest otwarta na drugą osobę, nie traktuje nikogo z góry i te wartości, sprzeczne z tymi, które są narzucone przez państwo, stara się przekazać potomkowi. Dodatkowo ukrywa przed synem niemały sekret. W ścianach ich domu, głowa rodziny postanowiła ukryć młodą, żydowską dziewczynę Elsę (Thomasin McKenzie), która okazała się być katalizatorem odmiany zachodzącej w chłopcu.Wraz ze zwiększającym się kontaktem z Elsą, zauważamy zmiany w świecie wykreowanym przez reżysera. Czysty, zadbany, kolorowy Berlin pomału traci blask wyidealizowanego niemieckiego miasta. Chłopiec zaczyna dostrzegać jego nieporządek i okrucieństwo, lecz pojawia się małe światełko nadziei, ponieważ zmiany zachodzą również w postawie głównego bohatera. Porzuca dotychczasowe myślenie, narzucone przez niemiecką propagandę, na rzecz własnego dociekania prawdy. Wraz z upływem czasu potrafi dostrzec człowieka, a nawet przyjaciela, w żydowskiej dziewczynie, a co za tym idzie, pomału zajmuje ona miejsce Adolfa u boku Jojo. Taika sugeruje, może trochę naiwnie, że nie ważne gdzie się wychowaliśmy, w jakim ustroju politycznym i państwie żyjemy, zawsze powinniśmy szukać dobroci i sympatii do drugiego człowieka, bo przecież, koniec końców też nim jesteśmy. Dostaliśmy od reżysera feel good movie, lecz czy zwłaszcza teraz, nie są one szczególnie potrzebne?Realizacyjnie film jest jednym z najbardziej unikatowych filmów zaprezentowanych w tegorocznej stawce Oscarowej. Muzyka, jak i kostiumy zapadają w pamięć i są nierozłącznym elementem tego dzieła. Pod względem wizualnym „Jojo Rabbit” mocno przypomina stylem filmy Wesa Andersona. Kompozycja kadrów, paleta barw, wszystko jest przemyślane i zgrane, co w niesamowity sposób łączy się ze sobą, powodując, że jest to jeden ze śliczniejszych filmów ubiegłego roku. W obrębie jednego filmu Taika zdołał połączyć wiele konwencji, zaczynając od komediowego Hitlera, horrorowego pierwszego spotkania głównego bohatera z Żydówką, jak i wielkie starcie batalistyczne, którego nie powstydziłby się film „1917”. Aktorsko każdy wypada niesamowicie, co jest wielką zasługą Taiki w umiejętnym poprowadzeniu młodych aktorów, a zwłaszcza głównego, Romana Davisa, który błyszczy i pożera swoją charyzmą każdą chwilę na ekranie, lecz nie można zapominać o występie Scarlett Johansson. Grająca matkę aktorka daje popis umiejętności, oddając swoją bohaterką mnóstwo matczynej miłości do syna, jedocześnie zachowuje przy tym stanowczość i surowość. Ta cecha spowodowała, że jest to jedna z najciekawszych ról drugoplanowych z roku 2019.Na koniec filmu zostajemy sami ze zwilżonymi oczami i słonymi od łez policzkami z myślą, którą reżyser zaszczepił nam w głowach: a co jeśli kreowany przez władzę wróg też jest człowiekiem? Co jeśli ci drudzy, gorsi, inni są tacy jak my? Myślę, że w obecnych czasach i w obecnym państwie trzeba to poważnie przemyśleć.

 

skopiuj url:

Partnerzy