Recenzje

Szybując kilka metrów nad Broadway’em.

Film: ""Birdman, czyli nieoczekiwane pożytki z niewiedzy""

Autor: Szymon zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Nowy Jork, a w nim teatr, na deskach którego już za chwile ma rozstrzygnąć się los niedającego o sobie zapomnieć aktora. Stawka jest wysoka, a ryzyko ogromne. Na szczęście wszystko wydaje się być pod kontrolą. Scenariusz, reżyseria, główna rola. Co może pójść nie tak? Alejandro Gonzalez Iñnaritu nie każe nam długo czekać na odpowiedź, gdyż na pierwszy kryzys trafiamy już w drugiej scenie.

Człowiek, o którym mowa to Riggan Thomson (Michael Keaton), a więc główny bohater komediodramatu pt. „Birdman, czyli nieoczekiwane pożytki z niewiedzy”. Obraz powstały w 2014 roku to dotychczasowo najgłośniejsza produkcja meksykańskiego reżysera, w której po raz kolejny w swojej karierze bierze on na warsztat zmagania głównego bohatera z otaczającą go rzeczywistością. Historia ukazana w filmie opowiada o aktorze kojarzonym z znienawidzoną przez siebie rolą superbohatera sprzed lat. Niestety nie daje mu o niej zapomnieć jego wewnętrzny głos objawiający się w postaci Birdmana. To właśnie on konfrontuje punkt widzenia Riggana z otaczającym go światem. Napomina, walczy, krytykuje tak długo, że wizja sukcesu wystawianej sztuki z każdą chwilą staje się coraz bardziej odległa.

Niemniej dobijające zdają się być warunki realizacji spektaklu, które z najwyższą dokładnością możemy obserwować dzięki pracy operatorów pod przewodnictwem Emmanuela Lubezkiego, nagrodzonego za włożony trud nagrodą akademii. Płynne przejścia zastosowane pomiędzy scenami dają nieodparte wrażenie oglądania wciąż tego samego ujęcia, w którym jednak z każdą sekundą dzieje się więcej. Dodatkowo, użyta stylizacja zdjęć pozwala nam bacznie obserwować kulisy teatru, na korytarzach którego przewija się wielu zaangażowanych w tworzenie spektaklu ludzi. Dzięki temu widzowie są w stanie ujrzeć złożoność owej pracy i poczuć stres wywołany każdym czynnikiem, który może się nie udać. Filmowcy zastosowali również liczne ekspansywne ruchy kamerą, która nieraz energicznie zmienia swoje położenie tak jak i wskazówka zegara, która w tym samym czasie równie energicznie przesuwa się o kilka godzin w przód. Takowy zabieg umożliwia obserwującym odczucie tego, iż premiera zbliża się nieubłaganie.

Wszystko to ukazane jest w towarzystwie dźwięków perkusji, która, tak jak w muzyce, nadaje tempo i dynamikę aktualnym wydarzeniom. Wraz ze wzrostem napięcia werble przyspieszają, by w kluczowym momencie sceny spotęgować widoczne na ekranie emocje bohaterów.

Oprócz Riggana w filmie obserwować możemy również życiowe perypetie Mika (Edward Norton), Laury (Andrea Riseborough) czy też Lesley (Naomi Watts), którzy z pełnym oddaniem uświadamiają oglądających o drastycznych różnicach osobowości. Ich temperamenty i postrzeganie teatru znacznie komplikują codzienną pracę i powodują sporo kryzysów, z którymi podczas seansu mierzyć musi się również widz. Jednoczenie dają szanse na prawdziwe poznanie postaci i ułożenie ich portretów psychologicznych. Dzieje się tak, gdyż to właśnie w momentach zwiększonego trudu najłatwiej dostrzec wiarygodność człowieka i jego przeżyć. Nie udałoby się tego uchwycić, gdyby nie doświadczona obsada aktorska. Na czele z Michaelem Keatonem, aktorzy bronią w „Birdmanie” prawdy i emocji dając szansę oglądającemu na poznanie czegoś więcej niż kulisów wystawianej sztuki. Za poświęconą im uwagę nagradzają go niewerbalną opowieścią o problemach tylko częściowo ujętych w scenariuszu. Nagradzają historią o własnych zmaganiach, które równie mocno wpływają na poczynania bohaterów.

W tym wszystkim nie wolno zapomnieć o wykreowanej przez Emme Stone postaci o imieniu Sam. Wprowadza ona w filmie kobiecy akcent oparty na relacji ojciec- córka, która uświadamia o panującym w kontaktach z bliskimi napięciu. Oglądając aktorkę na ekranie widz intensywnie odczuwa istniejący konflikt, a dzięki stworzonej przez nią postaci może nieprzerwanie obserwować narastające zaniedbanie. Za sprawą rzetelnie napisanego scenariusza, który ani na chwile nie pozostawia go z dala od akcji, bez trudu poznaje całą historię, by w momencie kulminacji stanąć po stronie jednego z bohaterów.

Innym zabiegiem wykorzystanym w filmie jest celowe wprowadzenie komizmu. Pozornie wydawać, by się mogło, że to niebezpieczny ruch zważywszy na rangę problemu, którego cechy dramatyczne ryzykownie byłoby przykrywać żartem. Nie stało się tak jednak dzięki przytomnej pracy reżysera, który nieustannie czuwał nad istotą przekazu. Użyta zaś humorystyczność nie jest zjawiskiem wyłącznie rozrywkowym. Ma ona na celu zwrócenie uwagi widza na konkretne elementy fabuły. Przykładem tego może być sytuacja, w wyniku której Riggan przemierza Time Square w samej bieliźnie czy też przypadkiem nie dopina rozporka podczas pierwszej przedpremiery. To wszystko jest nie tylko zabawne, ale również metaforyczne. Zdarzenia te odzwierciedlają felerny los spotykający głównego bohatera, od którego on sam nie jest w stanie się uwolnić.

Oprócz komizmu widz natrafia na liczne elementy fantastyczne. Ich obecność na ekranie sprawia, że rzeczy, których z pobieżnego wrażenia nie dałoby się opisać, stają się klarowne. Wewnętrzny głos Thomsona bez wcielenia Birdmana traciłby na znaczeniu, a ukazany wewnętrzny konflikt przestałby być wiarygodny. Innym ciekawym przykładem jest mentalna „moc”, za pomocą której główny bohater w stanie jest przenosić przedmioty czy nawet lewitować. W rzeczywistości jest to zobrazowanie jego wysokiego mniemania o sobie i żalu w stosunku do aktualnych wydarzeń.

Iñnaritu, tak jak w swoich poprzednich filmach, zawalczył w „Birdmanie” o emocje i przekaz. Zdecydował się przedstawić opowieść o człowieku, który chce być kimś więcej niż aktorem. To wszystko związane jest z wieloma kryzysami i miłymi chwilami, nie pozostawiającymi nikogo obojętnym. Reżyser stworzył obraz najwyższej klasy, podczas oglądania którego nie tylko daje do zrozumienia coś ważnego, ale również pozwala nam odczuć żal, przygnębienie, radość czy nawet złość, za które po seansie nikt nie powinien się wstydzić.

skopiuj url:

Partnerzy