Recenzje

"Ogarnij się"

Film: ""Kamper" reż. Łukasz Grzegorzek "

Autor: Agata zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Jedzie, jedzie samochodzik,

Pomarańczę lubej wiezie,

A po drodze niedorosłość

Ciągnie się za Grzesiem

Nasz filmowy Grześ ma na imię Mateusz, ksywka Kamper. Niesie ten worek piasku przez całkiem dużą i tłoczną wieś zwaną Warszawą, gdzie mieszka w nowoczesnym wnętrzu kupionym za pieniądze rodziców jego żony, Mani. Choć nie nosi spodni na szelkach i wiąże sam buty, to od pierwszej sekwencji wydaje się trochę nieporadny. Nagle, te ziarenka piasku zaczynają wypadać z worka z życiowym bagażem. Kto zrobił dziurę w tkaninie - Kamper czy Mania ? - pyta reżyser i współscenarzysta filmu Łukasz Grzegorzek.

Twórca zadbał o to, żeby jego bohater był ciekawy. Dobrze go zna i do pewnego stopnia pozwala na to również widzowi. Czujesz, że Kamper mógłby być twoim kumplem. Takim, którego pamiętasz jeszcze ze szkolnej ławki, ale nadal potrafi cię zaskoczyć. Takim, który czasem irytuje cię do granic wytrzymałości, ale przecież z nikim tak dobrze się nie rozumiesz. Kamper to kolega, z którym wypijesz piwo czy pograsz w grę. Jest z twojego świata, dlatego się przyjaźnicie. Ale ostatnio coś mu nie idzie, po prostu nie ogarnia. Wydaje się, że ciągle szuka okazji do sprzeczki. W końcu naprawdę trudno z nim wytrzymać. Zdaje się, że on sam bardzo dobrze zdaje sobie z tego sprawę. Coś w nim pęka. A tam gdzie pojawia się konflikt, rodzi się opowieść.

Historia Kampera i Mani to obraz świata, który zmienia się pod wpływem jednego wydarzenia. Wykreowana przez Łukasza Grzegorzka przestrzeń jest precyzyjnie określona i dopracowana jak w grach komputerowych, do których, z racji zawodu głównego bohatera, nawiązuje „Kamper”. Jest to jeden z przyciągających elementów obrazu, realia, w których osadzona zostaje akcja pociągają nie tylko pasjonatów technologii, ale i widza spoza kręgu, dla którego będzie to pewna doza egzotyczności. Grzegorzek stawia w tym filmie na mieszankę ostrych kontrastów i subtelnych niuansów. Wprowadza do filmu wiele kolorów, metaforycznie i sensu stricto. Przekłada się to na obrazy zimnych, designerskich, biurowych wnętrz i stojących w opozycji przytulnych, małych klubów oraz kawiarni. Pojawia się też Warszawa ze swoim charakterem, równie niestałym jak emocjonalność bohatera. Łukasz Grzegorzek bardzo dobrze konstruuje wewnętrzny świat filmu, ale przede wszystkim stawia na pierwszym miejscu bohatera i jego osobisty kawałek życia. Łączenie różnych gatunków muzycznych, zabieg być może ryzykowny, jest spójny, ponieważ wynika z konkretnej postaci, z Kampera. Reżyser stworzył wielowymiarowego człowieka, w dodatku działającego hipnotyzującego. Chce się go poznać. Przyjrzeć się jego motywacjom. Pomyśleć o nim jak o przyjacielu. Przewagę nad realnym życiem, zyskujesz przez to, że możesz zobaczyć także drugą stronę swojego kumpla, która odbija się w świecie Mani. Zderzenie potrzeb i pragnień tej pary cały czas rozwija historię, co jest kluczowe do zatrzymania współczesnego, bombardowanego z każdej strony tysiącem bodźców widza przy kinie, które po prostu „się dzieje”. Film Grzegorzka ma swój nieśpieszny rytm życia, które toczy się od jednego małego zdarzenia do kolejnego, a koniec końców i tak wydaje się, że mimowolnie przecieka przez palce.

„Kamper” to debiut Łukasz Grzegorzka, który wyraźnie zaznacza, co go w kinie interesuje. Reżyser chce opowiadać o relacjach z perspektywy bohaterów, którzy mają swój nieszablonowy świat. Z jednej strony Kamper i Mania to everymani młodego pokolenia, z drugiej, ludzie, którzy nadawaliby się na youtuberów, ponieważ mają pasje, o których mogliby godzinami opowiadać w kolejnych filmikach. To zestawienie ich osobowości i stylu, sprawia, że „Kampera” chce się oglądać, nawet jeśli nie kusi efektownymi zabiegami z kina gatunkowego czy blockbusterów. Łukasz Grzegorzek nieustannie wytwarza napięcie, które przejawia się na różnych poziomach i zatrzymuje nas w wykreowanym świecie. Cały czas zderza za sobą perspektywy głównych bohaterów, przedstawia świat z dwóch punktów widzenia. Nie ocenia Mani i Kampera, zostawia to odbiorcom. Pobudza widza do czerpania z własnych doświadczeń i przyzwyczajeń, po to, by mógł wybrać którąś ze stron, bo psychologiczna konstrukcja bohaterów nie pozwala się odciąć, pozostając obojętnym.

skopiuj url:

Partnerzy