Recenzje

Ruch u naszych stóp

Film: ""Mikrokosmos""

Autor: Michał zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Kino dokumentalne nigdy nie cieszyło się szczególną popularnością, z zasady nie osiąga wybitnych wyników finansowych, a filmy zazwyczaj trafiają do widza dopiero w dystrybucji telewizyjnej albo na tematycznych festiwalach. Często jest traktowane bez należytej uwagi, może dlatego, że dosyć rzadko sukces artystyczny udaje się połączyć ze zrealizowaniem charakterystycznych dla dokumentu celów dydaktycznych.

“Mikrokosmos” to francuski film przyrodniczy z 1996 roku w reżyserii Claude’a Nuridsany oraz Marie Perennou. Bohaterami uczyniono mieszkańców łąki; owady oraz inne bezkręgowce. Film odniósł właściwie bezprecedensowy sukces komercyjny, oczarowując miliony widzów we Francji i na całym globie. Krytycy wyrazili swoje uznanie w postaci między innymi pięciu Cezarów.

Film angażuje nas w życie stworzeń, którymi jako ludzie zbyt często zwykliśmy pogardzać. Naturalną antypatię do insektów twórcy przezwyciężyli realizując ideę prostą w swojej istocie, jednak wymagającą w kwestii sposobów jej urzeczywistnienia. W “Mikrokosmosie” znajdujemy się bliżej owadów niż kiedykolwiek wcześniej. Z pozycji odległego, niezainteresowanego obserwatora widz magicznie trafia pomiędzy źdźbła traw. Zmiana skali obserwowanych zjawisk bezpowrotnie odmienia ich recepcję. Obrazy lśniących pancerzy żuków, rytmicznego ruch wędrujących gąsienic, lub pełnego wilgoci ślimaczego uścisku stają się hipnotyzujące, kiedy dzięki wieloletniemu wysiłkowi rzeszy filmowców mamy okazję dostrzec je wyraźnie w odpowiednim powiększeniu.

Istotną rolę odgrywa bez wątpienia dźwięk, zarówno ten diegetyczny, jak i towarzysząca mu oprawa muzyczna skomponowana przez Bruno Coulais. Odgłosy łąki przeskalowano podobnie jak jej obrazy, widzowi towarzyszy nieustanny harmider pulsującej życiem łąki, a najmniejsze ruchy owadzich bohaterów wybrzmiewają adekwatnie do ich rozmiarów na ekranie. Kompozycję uzupełnia ścieżka dźwiękowa nadająca sprawom insektów niespodziewanie emocjonalny wydźwięk. “Mikrokosmos” pozbawiony jest niemal zupełnie elementu charakterystycznego dla filmów przyrodniczych - narracji głosowej. Zwięzły i poetycki komentarz służy tylko wprowadzeniu widza w przedstawiony świat. Nie usłyszymy opisów wydarzeń na ekranie, nawałnicy ciekawostek o stworzeniach, których nazw gatunkowych większość widzów raczej i tak nie zdoła zapamiętać. Nic nie odwraca uwagi od niezwykłych obrazów przed naszymi oczyma.

Nie znajdziemy tutaj zabiegów powszechnych w gros współczesnych filmów przyrodniczych - dynamicznego montażu czy sztampowej muzyki symfonicznej. Tymi środkami ze świata natury zwykło się tworzyć patetyczne widowisko, spektakl służący ludzkiej uciesze. Twórcy “Mikrokosmosu” zręcznie uniknęli tego przekłamania, film kreuje atmosferę intymności i skupienia, manifestuje nieuchwytną szczerość w przedstawieniu cudownej konstelacji czułków, odnóży i odwłoków. Tu właśnie zawiera się największe osiągnięcie tego dzieła. Zamiast przeobrażać przyrodę na modłę wzorców współczesnej kultury, przedstawia ją po prostu z innej perspektywy i odsłania to, co na co dzień pozostaje niewidoczne. To udana kontynuacja tradycji zapoczątkowanej w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia przez Godfreya Reggio, którego trylogia Qatsi również jest pozbawiona narracji głosowej, a zamiast niej  autor decyduje się oprzeć jej formę na szczególnej harmonii obrazu i dźwięku.

“Mikrokosmos” to apoteoza nieustającego ruchu świata u naszych stóp, chaotycznego tańca nieskończenie mnogich, acz niewielkich organizmów. Film osiąga wartość artystyczną, w głównej mierze dlatego, że twórcy świadomie zrezygnowali ze środków chwilowo przykuwających uwagę, aby w pełni zanurzyć widza w obcej rzeczywistości. Spójność dźwięku i obrazu niezauważalnie szybko pozwala wkroczyć między organizmy przeważnie nieznane lub będące źródłem odrazy czy lęku. Uważam, że “Mikrokosmos” doskonale spełnia kluczową dla filmów funkcję edukacyjną. Chociaż seans nie wyposaży nas w ogrom nowej wiedzy biologicznej, to udaje mu się dokonać czegoś znacznie wznioślejszego. Niezwykły kunszt realizacyjny to narzędzie skutecznie przypominające o pięknie i złożoności natury. W świetle postępującej degradacji środowiska taki przekaz tylko zyskuje na aktualności. To właśnie filmy pokroju “Mikrokosmosu” mają potencjał zachęcenia widza do troski o wspaniały świat, który go otacza i do którego przecież sam nieodłącznie przynależy.

skopiuj url:

Partnerzy