Recenzje

"A tak konkretnie, to ilu z nas warto ocalić?"

Film: ""W ciemności" 2011"

Autor: Hanna zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Kimeryjskie ciemności.

Odrażający smród.

Światło latarki.

Czerwona wstążka.

Przemoczone ubrania.

Klaustrofobiczna jama.

Nienasycony głód.

Zielony sweterek.

Strzały z ulicy.

Strach wryty w twarz.

Jedyna nadzieja w obcym.

Kolorowe zabawki.

To obrazy kanału przedstawione w filmie Agnieszki Holland „W ciemności” - polskim kandydacie do Oscara 2012… Kolejny film o wojnie, holokauście i człowieczeństwie - tematach wciąż intrygujących filmowców; tematach, które same przez siebie, bez zbytniego wysiłku twórców, wywołują emocje pozwalające pchnąć bohaterów do granic moralności; tematach banalnych.Jednak każdą historię można opowiadać wiele razy – za każdym razem inaczej…

Opowieść o Polakach, Żydach, Niemcach i Ukraińcach żyjących we Lwowie w czasie drugiej wojny napisana przez kanadyjskiego scenarzystę pochodzenia indyjskiego Davida F. Shamoona, w której tak naprawdę nie ma dobrych ani złych. Shamoon kreuje bohaterów dalekich od kanonów filmowych kultury zachodniej – są to bohaterowie niejednoznaczni moralnie, bez wyraźnego podziału na protagonistów i antagonistów. Dzieciństwo scenarzysty – nasiąknięte kulturą dalekiego wschodu – mogło wpłynąć na jego sposób postrzegania rzeczywistości, a co za tym idzie, kreowania bohatera. Wszystko to udziela się kinowej publiczności, pozwala spojrzeć na te same sprawy z odmiennej perspektywy – ani polskiej, ani żydowskiej, ani niemieckiej.

Film został zainspirowany wspomnieniami Krystyny Chiger zatytułowanymi „Dziewczynka w zielonym sweterku” oraz powieścią Roberta Marshalla „W kanałach Lwowa”. Obydwie książki zostały dedykowane pamięci Leopolda Sochy, który w czasie wojny pomagał przeżyć rodzinie żydowskiej ukrywającej się w kanałach przez czternaście miesięcy.

Poldek Socha to lwowski cwaniak – inspektor kanałów, człowiek interesu, drobny złodziej, przyjaciel wszystkich i każdego, kochający mąż i ojciec, ale życie obcych jest mu prawie obojętne – w zależności od zysków – wybierze, co się bardziej opłaca. Pewnego dnia w kanałach trafia na zdesperowanych uciekinierów z getta, w których dostrzega potencjał zarobkowy. Żydowska rodzina nie ma wyboru – jeśli chce przeżyć, musi zdać się na łaskę owego lawiranta…

Dobre dialogi wyrażają tylko intencje bohaterów, nigdy nie „obciążają” historii. Shamoon kurczowo trzyma się tej zasady. U niego dialogi są zwięzłe i krótkie - nie muszą popychać wydarzeń do przodu. Dialogi filmu „W ciemności” to wisienka na torcie złożonym z obrazów – scenerii malowanych pędzlem geniusza.

Las. Krzyki, płacz i pisk kobiet. Biegną nagie poganiane przez niemieckich żołnierzy. Słychać strzały. Obraz nagich ciał kobiecych leżących na ziemi.

Kamera podążająca za bohaterem, zbliżenia – koncentracja na szczególe, stonowane barwy – niczym stare kolorowe zdjęcia, składają się na misterny obraz rzeczywistości przedstawionej. Sceny w milczeniu – bez towarzystwa muzyki - ewentualnie samotne dźwięki fortepianu – pozostawiają aktorom swobodne pole do interpretacji. Ich gra skupia się na działaniu, mimice twarzy, spojrzeniach, które znaczą więcej niż słowa – lecz nigdy te spojrzenia nie są kierowane prosto na kamerę, jakby nie było widza.

Zimowy dzień. Żołnierze wyrywają brodę jednemu Żydowi. On krzyczy. Dookoła kilku gapiów. Śmieją się. Kilku Żydów czeka, klęcząc, na strzał w tył głowy. Nagle kamera przechodzi na Żydów kopiących dziurę. Mężczyzna woła kobietę po imieniu. Patrzą sobie w oczy. Wymieniają uśmiechy. Dziecko bawi się jo jo.

Fragmentaryczne urywki z życia Lwowa tworzą tło dla fabuły. Widz nie jest tylko obserwatorem – przez obserwacje staje się współuczestnikiem – samodzielnie odczuwa otaczającą go rzeczywistość – nie oczyma bohatera. Tym samym paradoksalnie zostaje on przez nie wprowadzony w emocje bohatera – lecz do swobodnej interpretacji przez pryzmat własnych odczuć.

Obojętność? Obrzydzenie? Przerażenie? Gniew? My decydujemy.

Holland bawi się również kontrastem. Zestawia ciemność i brud kanałów z jasnym i czystym światem zewnętrznym. Od odmawiania Talmudu w kanałach kamera płynnie przechodzi na powierzchnię - na Msze Świętą odprawianą w kościele nad kanałem. Natomiast połączenie utworu „Nad pięknym modrym Dunajem” Johanna Straussa w wykonaniu służb obozu pracy z zastrzeleniem więźnia z powodu braku czapki czyni scenę absurdalną.

Głównym punktem scen nie jest fabuła. Jest nim obraz wojny z bliska – skupia się na najmniejszych detalach. A film dąży do realistycznego odwzorowania tej rzeczywistości. Bałak lwowski, język niemiecki, ukraiński i jidysz, którymi napisane są wypowiedzi bohaterów, utwierdzają go w tym realizmie.

Zaskakuje obiektywizm przedstawienia relacji Polaków, Żydów, Ukraińców i Niemców. Nie ma wyraźnego podziału na antagonistów i protagonistów – dobrych i złych. Świat nigdy nie był czarno-biały, tak samo jak ludzie. Napięte sytuacje Polaków z Ukraińcami miały swój początek w II RP, kiedy Polska odzyskała tereny Lwowa, a prawa mniejszości narodowych zostały drastycznie ograniczone. Wojna dała upust długo tłumionej nienawiści. Film przedstawia również wszechobecny antysemityzm – likwidacja getta, obóz pracy, nagrody za wydanie Żydów, akty nienawiści i poniżania – przy czym żadna narodowość nie wyróżnia się pozytywnie na tle pozostałych.

Wydarzenia historyczne determinują losy postaci. Likwidacja getta lwowskiego w czerwcu 1943 roku wpędza bohaterów do kanału, a pozostali zostają zesłani do obozu na Janowskiej. Film jednak nie koncentruje się na wydarzeniach, lecz na bohaterach i ich życiu. Twórcy filmu mimo to, pozostają wierni historii – nie pomijają powstania lwowskiego w lipcu 1944 roku – nie skupiają się jednak na całości, lecz na fragmencie widzianym oczami mieszkańców kanałów – a dokładnie dziecka niezdającego sobie sprawy z konfliktów politycznych.

Czerwona wstążka. Czerwone trzewiki. Zielony sweterek. Małpka kapucynka. Lokomotywa. Jo-jo. Lalki Żydki.

Symbole w filmie Holland zwracają uwagę widza. Jedyne pozytywne kolory w wojennej codzienności. Zabawki podkreślane wielokrotnie zbliżeniami kamery odgrywają bardzo ważną rolę w przedstawianej rzeczywistości. Dorośli nie zwracają uwagi na takie drobiazgi. Zajęci są codzienną walką o przeżycie. Zatem narratorem tej opowieści nie jest dorosły. Jest to opowieść małej Krysi Chiger – historia malowana jej oczami – jej wspomnienia, emocje – wszystko to, co najgłębiej zapadło jej w serce.

„Jezus był Żydem?”

Nie da się ukryć, że film uderza w antysemityzm. Powtarzane w wielu filmach sceny ukazujące nienawiść kierowaną w stronę przedstawicieli judaizmu to banał, czyż nie? Shamoon świetnie zdaje sobie z tego sprawę. Scenariusz, oprócz tego, powolutku, bardzo subtelnie, z pewną gradacją odkrywa stopnie hipokryzji Polaków jako chrześcijan – od uderzenia w dumę głównego bohatera – pokazania Żydów jako lepiej znających Nowy Testament, poprzez jego zdziwienie: „Jezus też był Żydem?”, żeby na końcu widz mógł usłyszeć: „To kara Boska za pomaganie Żydom”…

„A tak konkretnie, to ilu z nas warto ocalić? - Dziesięciu.”

Kwestie człowieczeństwa. Dylematy etyczne. Niepokój moralny.

Kogo można poświęcić, żeby ocalić innych? Czyje życie jest więcej warte? Za jednego Niemca - dziesięciu Polaków. W takim razie, ile warte jest życie Żyda? Na wojnie liczy się w złotówkach. Z takiego założenia wychodzą bohaterowie. Stawiani są przed dylematami natury moralnej – kogo ocalić, a kogo poświęcić – zabijając albo po prostu będąc obojętnym. Selekcja nigdy nie będzie obiektywna. Wygrają ci, których kochamy lub ci, którzy dadzą więcej… Nie zawsze będą to słuszne wybory. Nikt nie zaryzykuje życia dla obcego, w dodatku Żyda – ale czy na pewno? Ktoś jednak zaryzykuje, ale nie dla Żyda - dla bliźniego. W oczach Boga wszyscy ludzie są równi – bez wyjątków. To nie my jesteśmy sędziami – nie mamy prawa decydować o czyjejś śmierci. W każdym człowieku drzemie dobro - nie każdemu jednak będzie dane to pojąć. Ile trzeba stracić, żeby to zrozumieć – pokonać uprzedzenia - odnaleźć dobro w sobie i innych?

skopiuj url:

Partnerzy