Recenzje

Walka o przetrwanie

Film: "Dunkierka"

Autor: Weronika zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Christopher Nolan wciąż pokazuje, że nie boi się wyzwań i tworzy filmy tak od siebie różne, sięgając po kolejne gatunki. Pomimo to „Dunkierka” jest chyba największą niespodzianką w jego dorobku, która poróżniła fanów, a krytyków zachwyciła. Reżyser takich hitów, jak Incepcja czy Interstellar, prezentuje swój nowy film, zaskakując prostotą, której brakowało w jego poprzednich produkcjach. Christopher Nolan przyzwyczaił nas do rozbuchanych historii, patetycznych dialogów, zabawy montażem oraz wariacji z czasem. Jak jest tym razem?

Już od pierwszych scen zaczynamy z wysokiego C i jesteśmy wrzuceni w sam środek akcji. Reżyser nie marnuje czasu na zbędną ekspozycję. Sytuację opisuje w trzech zdaniach przed rozpoczęciem filmu oraz na ulotce zrzuconej przez Niemców na miasto. Fabuła nie jest skomplikowana: wojska alianckie, osaczone i uwięzione przez Niemców, czekają na pomoc na jednej z plaż Dunkierki.W filmie Nolan sprawnie wykorzystuje montaż równoległy. Całą akcję dywersyjną opisuje w trzech liniach czasowych, które nawzajem się uzupełniają, tworząc harmonijny obraz. Na plażach francuskiej Dunkierki czeka na ratunek tysiące żołnierzy, a my obserwujemy losy kilku bezimiennych, którzy za wszelką cenę pragną wrócić do ojczyzny. Już dawno zakończyła się walka o zwycięstwo, teraz to jedynie walka o przetrwanie.Brak przybliżenia postaci żołnierzy nie jest w żadnym stopniu wadą, ukazuje natomiast bezosobowość panującą na wojnie. Przedstawia nie losy jednej wybranej postaci, tylko losy wielu przerażonych żołnierzy. Nie mamy szansy, ani czasu przywiązać się lub zidentyfikować się z bohaterem, co dla niektórych widzów może być sporym problemem, a finalnie wpłynąć na odbiór całego filmu. Wydaje mi się, że nie chciano odciągać naszej uwagi od akcji i napięcia, które w tym przypadku były najważniejsze. I właśnie ten zabieg wzbudził moje dalsze zainteresowanie filmem. Obserwujemy żołnierzy, którzy za wszelką cenę chcą wydostać się z plaży. Dokonują w naszej ocenie okrutnych, a czasami tchórzliwych decyzji, którymi nie pochwaliłby się modelowy wojownik. W tych okolicznościach nie ma miejsca na heroiczne zrywy, co jest spowodowane utartą motywacji do wygranej.Reżyser nie nazywa wroga i nie traktuje go jako zło. Nie tylko nie słyszymy o przeciwniku, ale również go nie widzimy. Jesteśmy zaledwie świadkami skutków jego czynów. Nolan kreuje antagonistę na prawie mityczną postać, kogoś nieosiągalnego, kogoś kto budzi przerażenie.Nolan w swoich filmach nie raz pokazał, że dialogi to jego pięta achillesowa. Wzniosłe, aspirujące do pretensjonalnych, wymiany zdań przyprawiały dotychczas widza o ból głowy. Reżyser w końcu uczy się na własnych błędach i stawia na ciszę, która przekazuje więcej niż słowa. Brak rozbudowanych partii mówionych był nie lada wyzwaniem dla aktorów. Wiele emocji musieli odegrać jedynie mimiką twarzy. Na pierwszym planie widzimy młode, mało rozpoznawalne twarze, ale oczywiście nie mogło zabraknąć stałej ekipy Nolana. W filmie znajduje się miejsce na istotne role Cilliana Murphy'ego czy Toma Hardy'ego.Film się rozpoczyna, pojawiają się pierwsze kadry, a wraz z nimi odliczanie. Chyba zbrodnią byłoby nie poświęcenie chwili adoracji dla pracy wykonanej przez Hansa Zimmera. Muzyka wykorzystana w filmie jest kluczową częścią całego obrazu. Nie jest ona tylko tłem, ale również machiną napędzającą napięcie. Jesteśmy świadkami nieprzerwanej akcji, a reżyser nie daje nam czasu na oddech. I z taką myślą Zimmer tworzył ścieżkę dźwiękową. Przez cały seans towarzyszy nam niespokojne tykanie zegara, który odlicza czas do godziny zero.Zazwyczaj gdy mamy do czynienia z twórczością Nolana, reżyser wizualnie nas rozpieszcza. Również i tym razem nas nie rozczarowuje. Autor w swoich produkcjach wykorzystuje kamery IMAX, które gwarantują nam najlepszą jakość obrazu. Sceny plaży, które możemy podziwiać były nagrywane na autentycznych plażach Dunkierki wraz z tysiącami statystów. Mimo wielu scen ze statkami oraz samolotami, wykorzystanie efektów specjalnych starano się doprowadzić do minimum. Zamiast tego zręcznie posłużono się sztuczką z perspektywą oraz optyką, aby jak najrzetelniej oddać realność wydarzeń.

Można powiedzieć, że „Dunkierka” jest ciekawym eksperymentem w kinie wojenny. Reżyser sięga trochę dalej, nie rozważa żadnego z bohaterów, pokazując, jak nieistotne w skali działań wojennych jest życie. Łącząc ich wszystkich w szarą masę, stara wyciągnąć coś głębszego; inny, surowy obraz wojny, obraz bliższy człowieka. Mimo banalnego zakończenia, które kłóci się z wcześniej obraną koncepcją narracji, film pociąga za odpowiednie struny. Należy podkreślić, że pod względem wizualnym jest to prawdziwe arcydzieło - ascetyczne ujęcia plaży przyprawiają o gęsią skórkę. Mam nadzieję, że w kinie, będziemy mieli możliwość zobaczyć więcej właśnie takich obrazów: kameralnych, prostych. W tych i wielu innych szczegółach Nolan kreuje hipnotyzujące dzieło, o którym trudno zapomnieć.

skopiuj url:

Partnerzy