Recenzje

,,Za co kocham...''

Film: ",,Historia małżeńska''"

Autor: Aleksandra zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Śmiało mogę przyznać się do bycia wrażliwą osobą, zwłaszcza podczas oglądania filmów. Są one dla mnie swoistym katharsis, podczas seansu jestem zdolna wylać z siebie morze łez. Oczywiście nie zdarza się to przy każdej produkcji, jednakże są dzieła, które są w stanie naprawdę dogłębnie mnie poruszyć. Jedną z nich jest ,,Historia małżeńska'' w reżyserii Noah Baumbach'a.

Film opowiada historię rozwodu Nicole i Charliego, małżeństwa z długim stażem i synkiem Henrym, którego wspólnie wychowują. Mieszkają oni w małym mieszkaniu w Nowym Jorku. Pracują razem w teatrze. On jako reżyser, ona jako aktorka. Widz może zaobserwować, jak krok po kroku oddalają się od siebie. Dane jest nam zobaczyć, jak przywiązani do siebie i kochający się małżonkowie muszą przebrnąć przez ciężki czas rozwodu. Scarlett Johansson i Adam Driver są stworzeni do tych ról. Oddają charakter postaci w naturalny, wręcz idealny sposób. On jest wrażliwym reżyserem pełnym ambicji, ona aktorką, równie ambitną jak on, jednak to, co ich łączy, nie jest na tyle silne, aby zapobiec dalszemu biegowi wydarzeń.

Nicole wraz z synkiem przeprowadza się do Los Angeles, Charlie chce zostać w Nowym Jorku i prowadzić dalej prace nad spektaklem, który zamierza wystawić na Broadway'u. W tym samym czasie para zaczyna prowadzić batalię prawniczą, co również zmusza mężczyznę do przeprowadzki. Małżonkowie nie starają się za wszelką cenę kopać pod sobą wzajemnie dołków, wyglądają, jakby nie chcieli toczyć tej wojny, lecz są zmuszeni. Pragną jedynie zająć się synem i doprowadzić do końca rozwodu. Przed sądem nie odzywają się, bój prowadzą ich prawnicy.

Negatywne emocje pojawiające się między nimi wydają się coraz silniejsze, kłótnie coraz zacieklejsze. Jedna z nich, podczas której bohaterowie wypominają sobie najgorsze rzeczy i z każdym zdaniem celują w coraz to czulsze punkty oponenta, udowadnia tylko, jak dobrze się znają i pokazuje, co w ich małżeństwie szwankowało. Jednak ostatecznie nie wyglądają oni, tak jakby pałali do siebie srogą nienawiścią. Są raczej, jak dobrzy przyjaciele, którzy znają się na tyle przenikliwie, aby rozumieć uczucia, jakich doświadczają i nie prowadzić ze sobą walki na śmierć i życie. To podczas seansu zabolało mnie najbardziej. Dwa nadal pałające do siebie miłością serca, które z powodu wielu nieporozumień i dysonansów postanawiają się rozejść. Film za pomocą detali ukazuje, jak dobrze się znają i jak bardzo się ze sobą zżyli. Przez cały seans miałam nadzieję, że jednak wydarzy się coś, co sprawi, że bohaterowie do siebie wrócą. Niestety ten moment nie nadchodzi i pozostaje mi zostać ze złamanym sercem, tak jak musieli to uczynić Nicole i Charlie.

Zdjęcia Robbiego Ryana pozwalają widzowi wczuć się w przedstawiane wydarzenia. Dzięki detalom można z łatwością odczytać z twarzy emocje i odczucia bohaterów, które nimi w danej chwili targają. Sceny kłótni i sprzeczek, a także zwykłych codziennych czynności są ukazane w takich kadrach, w jakich normalnie człowiek obserwuje otaczającą go rzeczywistość. Pokazują to, co najważniejsze. Film swoją audiowizualną oprawą wprowadza w klimat zwyczajnego życia, zwykłej nowojorskiej rodziny. Muzyka jest bardzo subtelna, niczym uczucie bohaterów, pojawiając się na początku i końcu historii, porusza odbiorcę swoim pięknym brzmieniem.

,,Historia małżeńska'' to jeden z najbardziej wzruszających filmów, jakie w życiu zobaczyłam.  Rozłąka Nicole i Charliego wydaję się być niesamowicie bolesna dla ich obojga. Zdają sobie oni sprawę z tego, ile razem przeszli i co ich łączyło. Niestety, niektórzy ludzie są stworzeni do darzenia się nawzajem uczuciem, jednak nie do bycia ze sobą. Film Baumbacha pokazuje, jak wyglądają zwykłe codzienne sytuacje osób stawiających czoła rozwodowi, uświadamia również, jakie mogą być różne oblicza miłości. Opowiada on po prostu ujmującą historię, która jest jego największą zaletą. Pomaga odbiorcy zwrócić uwagę, że takie małe gesty jak na przykład w końcowej scenie, czyli zawiązanie buta, mogą być oznaką troski, która świadczy o pozytywnym uczuciu. Z takim właśnie morałem zakończyłam ten piękny i poruszający seans.

skopiuj url:

Partnerzy