Recenzje

Weno, gdzie jesteś? Dlaczego mi ciebie brak?

Film: ""Prawdziwa historia"- Roman Polański"

Autor: Alicja zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Romana Polańskiego wzbudziło we mnie uznanie, pomimo wielu skandali z jego udziałem i skierowanych wobec niego oskarżeń na tle seksualnym. Te dwie rzeczy przez długi czas zniechęcały mnie do zapoznania się z jego dorobkiem artystycznym, ponieważ jako u zatwardziałej feministki, a przede wszystkim kobiety, jego niechlubna sława gwałciciela naruszającego przestrzeń intymną drugiego człowieka, nie wywołała we mnie pozytywnych odczuć. Jednak nie chcę omawiać jego burzliwej przeszłości, a jeden z jego filmów, który miałam okazję niedawno zobaczyć. “Prawdziwa historia”, bo tak właśnie został nazwany, snuje opowieść o pisarce, która zmaga się z największą zmorą każdego artysty, czyli brakiem weny. Jej życie jest obciążone licznymi imprezami, na których bywa z konieczności. Jednak wszystko ulega zmianie, gdy pewnego razu spotyka dziewczynę. Mimo iż, początkowo sądzi, że odnalazła bratnią duszę, której może powierzyć wszystkie swoje przemyślenia, to z czasem relacja staje się coraz bardziej skomplikowana i niebezpieczna. Obfitująca przy niej zazdrość i wybuchy gniewu, przeradzają się w toksyczne uzależnienie, z którego trudno się wyplątać. Na dużą popularność dzieła miała wpływ bez wątpliwości renoma Polańskiego jako utalentowanego reżysera, a także obsadzenie głównych ról Evą Green oraz Emmanuelle Seigner, które mistrzowsko pokazały relację pomiędzy ich bohaterkami. Wpływ na znaczny rozgłos może mieć też fakt, że

Gdybym miała wybrać jedną rzecz, która najbardziej mnie zafascynowała, to wybrałabym problematykę utworu, która skupiała się na tej jednej jedynej rzeczy, która łączy wszystkich ludzi. Mnie. Ciebie. Łatwo domyślić się, co to jest. Są to oczywiście relacje międzyludzkie, spajane przez więzi.Jak już wcześniej wspomniałam Delphine spotyka intrygującą kobietę Elle, której imię i jego tłumaczenie tworzą ciekawą grę słowną, gdyż “Elle” może być w języku francuskim przetłumaczone jako “ona”, ale może być także skrótem od imienia Elisabeth, co powoduje niedomówienie, a zarazem zagadkę dla widza, podkreślając przy tym tajemniczość bohaterki. Studium psychologiczne relacji rodzącej się pomiędzy tymi kobietami, budzi we mnie ekscytację, ponieważ to jak początkowo niewinna koleżeńska relacja z czasem zmienia się w toksyczną relację jest moim zdaniem dosyć niesamowite. Ponieważ każdy z nas może spotkać toksyczną osobę i stworzyć przez przypadek coś na wzór tej znajomości, co jest swego rodzaju przestrogą.

Wnioskuję, że zależność między nimi była taka, ponieważ występowały w niej symptomy charakterystyczne dla toksycznej relacji. Pierwszym z nich może być nieuzasadniona zazdrość, z którą spotykamy się w momencie, gdy po przeprowadzonym wywiadzie z Delphine, zostaje sama z Elle. W tej scenie wyrzuca jej, że ona sama jej już nie wystarcza, co było absurdalne i wyjęte z kontekstu całej sytuacji. Moment, w którym druga osoba próbuje nas odciąć od reszty świata, początkowo przez wzbudzanie poczucia winy, w związku z rzekomym zaniedbywaniem relacji, później zaczynając nieustanne awantury jest dosyć przytłaczający. Elle pod pozorem pomocy może ingerować w jej życie, skutecznie izolując ją od przyjaciół. Początkowa uległość bohaterki może być spowodowana jej kryzysem i zafascynowaniem nową znajomością. Mimo starć pomiędzy nimi, zaczyna także dostrzegać, że następuje upodobnienie odnośnie wizerunku, które sprawia, że wygląda zupełnie jak ona. Dla naszej artystki był to moment, w którym zmieniła punkt widzenia, dostrzegając szansę odciążenia się od żmudnych obowiązków. Dalszy przebieg relacji pomiędzy tymi dwiema kobietami zaczął stawać się coraz bardziej dynamiczny, gdyż inwigilacja, a także tragiczny koniec miksera kielichowego, prawie zakończył tą znajomość. Jednak na nieszczęście Delphine spadła ze schodów. Można łatwo się domyślić kto postanowił ruszyć jej z pomocą. Dokładnie tak, to była Elle.

Pisarka stwierdza, że to właśnie jej przyjaciółka jest tym wspaniałym tematem na książkę. Jednak słysząc jej opowieść możemy zadać sobie pytanie. Czy to właśnie jej wcześniejsze życie miało wpływ na to jak wyglądała jej relacja z Delphine? Sądzę, że jest to całkiem możliwe, ponieważ przeżyła śmierć samobójczą matki, złe traktowanie ze strony ojca, uzależnionego od alkoholu, a w końcu sama dopuściła się na nim zbrodni. Chyba, że naprawdę to była Kiki. Te wydarzenia musiały odcisnąć na niej olbrzymie piętno. Możemy się także domyślać, że przez całe życie odczuwała swego rodzaju pustkę powiązaną z trwałym poczuciem zagubienia, samotności oraz pewnej niestabilności. Dlatego sądzę, że trauma z dzieciństwa spowodowała u niej takie zachowania, gdyż boi się stracić jedyną osobę, która utrzymuje z nią kontakt, mimo to robi to w nieumiejętny sposób, powielając przy tym niewłaściwe wzorce. Wracając z moich dywagacji do tego, co Delphine robi ze swoją wiedzą o Elle, to sądzę, że było to spore naruszenie, ze względu na to, że zwierza się jej ze swoich życiowych problemów, opowiada o czymś trudnym. Jedyną rzeczą, która mnie w tym momencie zaskoczyła było to, że Elle nie zrobiła jej awantury, tylko uciekła się do podtruwania. Chociaż przez moment rozważałam również możliwość, że zamknie ją w piwnicy.

Bardzo spodobała mi się także koncepcja zakończenia, gdyż można powiedzieć, że jest ono otwarte, ze względu na to, że można je według mnie zinterpretować na co najmniej trzy sposoby. Pierwszym z nich jest teoria, że to Elle napisała jej nową książkę, wysłała ją do wydawnictwa, a Delphine podpisała się pod jej pracą, dzięki czemu powstała sekretna książka. Jednak drugi sposób jest taki, że wszystkie wydarzenia nie miały miejsca w prawdziwym świecie, tylko w głowie bohaterki i było to alegoryczne ukazanie przeżyć autora podczas pisania dzieła, a Elle była jej wewnętrznym głosem motywującym ją do dalszej pracy. Dochodzi do tego także opcja, że film był tak naprawdę zdarzeniami z najnowszej powieści fabularnej Delphine. Jednak to pozostanie dla nas wszystkich nierozwiązaną zagadką, której nie odkryjemy bez wypowiedzi reżysera na ten temat, ponieważ stajemy tu przed wiecznym dylematem brzmiącym “Co autor miał na myśli?”. A także pytaniem, czy warto tak bardzo rozkładać zakończenie na czynniki pierwsze? Sama lubię zastanawiać się nad tego typu sprawami i trwać w niepewności, poszukując odpowiedzi na pytania, na których zwykle nie znajduję u źródła, ale w głębokiej refleksji na dany temat. Ale podejście do tego tematu, to kwestia indywidualnych preferencji.

Podsumowując moją wypowiedź mogę dodać, że jest to ciekawy przypadek ukazania relacji pomiędzy autorem dzieła, a odbiorcą. Jest to piękna więź, ale jakże toksyczna. W końcu nasze bohaterki też mierzyły się z trudami, wynikającymi między innym ze skomplikowania w wyodrębnieniu idola i osoby prywatnej, którą jest także pisarz. Z jednej strony będąc twórcami chcemy tworzyć głównie rzeczy, które nas interesują, poruszają najgłębsze zakamarki naszej duszy i dają nam poczucie satysfakcji. Na początku drogi jest to dosyć łatwe, jednak w momencie, gdy twórczość trafia do szerszego grona osób, pojawia się ta druga strona, związana z roszczeniami i oczekiwaniami odbiorcy. Dlatego każdy pisarz, malarz czy inny artysta musi odpowiedzieć sobie na pytania. Czy warto? Czy warto tworzyć pod publiczność? Czy nie lepiej pozostać indywidualistą? By na nie odpowiedzieć, trzeba poddać każde z osobna refleksji, rozważając wszystkie kryteria. Nie zmienia to faktu, że wraz z wiekiem i wzrostem popularności może się zmienić nasze podejście. Jednakże takim samym problemem może okazać się trud pokonania blokady twórczej, napisania tego pierwszego słowa, zdania, strony. A także nadania książce realistycznego wymiaru, nie obnażając przy tym szczegółów, które wolelibyśmy zachować dla siebie. Ta sprawa odnosi się także do osób, którymi się inspirowaliśmy podczas tworzenia naszego dzieła, ponieważ słowa i prawda ranią najbardziej. Z kolei to właśnie życie pisze najciekawsze historie.

skopiuj url:

Partnerzy