Recenzje

Świetna kreacja aktorska w nieco gorszym opakowaniu

Film: "Mój piękny syn"

Autor: Wiktoria zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

“Mój piękny syn” to angielskojęzyczny debiut Felixa Van Groeningena, opowiadający historię rodziny w obliczu uzależnienia dorastającego w niej nastolatka. Jest to film intrygujący - oparty na prawdziwej historii, a na dodatek przedstawia dramat osoby borykającej się z życiowym dramatem z ciekawej perspektywy. Bowiem zazwyczaj w filmach poruszających problem narkomanii historia zostaje opowiedziana z punktu widzenia zainteresowanego, tym razem jest to jego ojciec, David Sheff, w którego rolę wcielił się Steve Carell. Postać została wykreowana w autentyczny sposób. W trakcie seansu, widz ma szansę zaobserwować ewolucję myślenia bohatera - mimo wielu wyrzeczeń i wątpliwości, z desperackiej, zgubnej próby ratowania swojej rodziny pozwala dojrzeć synowi i zrozumieć jego błędy.

Tu właśnie należy przejść do wybitnej kreacji Nica Sheffa, zagranego przez obiecującą postać młodszego pokolenia aktorskiego, Timotheego Chalamet. Postać grana przez ulubieńca nastolatków nie próbuje wyróżniać się spośród innych bohaterów tej historii - Nic jest uczestnikiem rodzinnej katastrofy, nie skupia na sobie całej uwagi.To właśnie wyróżnia ten film pośród innych o podobnej tematyce.Tą właśnie niepospolitość zawdzięcza również innemu spojrzeniu na poruszony problem - Chłopak nie ma problemów rodzinnych, posiada ogromny talent pisarski, odziedziczony po ojcu i jest lubiany w środowisku rówieśniczym. Jego tragedia zaczyna się ze względu na zainteresowanie “czymś więcej”, jest niemal skazany na taki obrót wydarzeń - jest to swoiste fatum. Wydaje się, że spory udział w tej historii ma bezstresowe wychowanie. I ten film jest w pewnym sensie poradnikiem, jak dzieci nie wychowywać. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę macocha Nica, Karen, grana przez Maurę Tierney. Ta kobieta przechodzi przez prawdziwe piekło widząc, jak jej zaślepiony mąż próbuje za wszelką cenę walczyć o syna. Jest to dla niej, jako matki i żony koszmar. I mimo, że stara się tego nie pokazywać, z każdą minutą gubi się w całej tej sytuacji coraz bardziej.

Co zaskoczyło mnie negatywnie, akcja w filmie jest prowadzona dość chaotycznie. Momentami brakuje spójności i przez to ciężko jest skupić się na istotnych elementach historii. W niektórych momentach pojawia się też drażniąca monotonność i - co we wszelkich dziełach kultury, poruszających temat narkomanii - fatalna przewidywalność. Co z kolei wywołało pozytywne emocje? Łamanie stereotypów, które zazwyczaj na pierwszym planie wskazują bezwarunkową miłość matki do dziecka. Tutaj jest inaczej, wyeksponowanie toposu relacji ojca z synem daje sporo do myślenia.Podoba mi się także fakt, że jest to opowieść bardziej o walce, aniżeli upadku człowieka i jego wartości. Nie mogłabym również nie wspomnieć o soundtracku, który oddaje nastrój tego filmu na znakomitym poziomie, pozwala zrozumieć pewne myśli, nasuwające się w trakcie seansu.

Reasumując, “Mój piękny syn” to świetna kreacja aktorska i klimatyczna muzyka w nieco gorszym opakowaniu, jednak z istotnym przesłaniem. Jest dowodem na to, że nie zawsze miłość rodzica jest w stanie uchronić przed światem zewnętrznym. Kino, które dostarcza chwile wzruszenia i refleksji, z pewnością warte obejrzenia.

skopiuj url:

Partnerzy