Recenzje

Śmigając na hulajnodze przez życie

Film: "Wszystko może się przytrafić"

Autor: Joanna zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Marcel Łoziński w swoim filmie dokumentalnym pt. ”Wszystko może się przytrafić” obserwuje rozmowy przeprowadzone przez swojego sześcioletniego syna z ludźmi napotkanymi w parku. Kamera śledzi chłopca, który śmiga na hulajnodze, zatrzymując się czasami by przypatrzeć się łabędziom, gonić motyle, czy biegać po trawie, lecz przede wszystkim – by przysiąść na ławeczce, zapoznać się z ludźmi i zadać im pytania o rzeczy ostateczne i fundamentalne w życiu. Chłopiec bez wstydu i większego zastanowienia pyta osoby zastane w parku, czy są szczęśliwi, samotni, rozwiedzeni.

Dokument opowiada o zwykłych, szarych ludziach i ich problemach, ukazuje walkę z codziennością. Bohaterami są staruszkowie - osoby zazwyczaj niezauważane, samotne, zostawione samym sobie. Lecz historie, które opowiadają, uczucia, które im towarzyszą, emocje, którymi się dzielą są uniwersalne i niezwykle ważne. W rozmowach pojawia się problem alkoholizmu, biedy, rozwodu, śmierci, ogólnie przenikającego smutku. Ale jest też miłość, czułość, szczęście.

W filmie mierzą się kontrastujące spojrzenia na rzeczywistość – starsze pokolenie, o chłodnym i racjonalnym podejściu do życia, spowodowanym latami zmagania się z problemami życia codziennego; konfrontuje się z chłopcem o nieograniczonej wyobraźni, pełnym wiary w niemożliwe, z radością spoglądającym na codzienność, zachwycającym się motylkami i pawiami. Ktoś, kto dopiero zaczyna swoją drogę spotyka się z ludźmi, którzy są na jej końcu. Staruszkowie w rozmowach z chłopcem często przyjmują rolę mędrca lub kaznodziei, lecz część z nich popada w refleksję nad własnym życiem i bez uprzedzeń odpowiada na pytania. To właśnie z tych historii bije szczerość i autentyczność, która skłania widza do zastanowienia się nad swoimi doświadczeniami.

Sześcioletni chłopiec stał się swojego rodzaju spowiednikiem dla staruszków spotkanych w parku. Tylko dzięki swojej otwartości, bezpośredniości i szczerej chęci kontaktu udało mu się w naturalny sposób nakłonić swoich rozmówców, by się przed nim otworzyli. Zadaje z pozoru proste pytanie, które jednak wymagają refleksji i trudnych odpowiedzi. Podchodzi do osób poznanych w parku z dużą dozą zaufania, sympatii i zwykłej, ludzkiej czułości. Wielu z nich nie ma dużo szans na tego typu rozmowę, w końcu znacząca część bohaterów przyznawała się do swojej samotności. Spotkanie z tym chłopcem pozwoliło im na otwarcie się i opowiedzenie o najbardziej intymnych sprawach, skrywanych uczuciach i przemyśleniach.

Największą zaletą filmu jest właśnie ta naturalność. Każdy z nas może się chociaż częściowo odnieść do doświadczeń, o których opowiadają bohaterowie. Ich historie poruszają właśnie dlatego, że są szczere i… ludzkie. Nie umiem stwierdzić, czy film skupia się na nieuchronnym przemijaniu, smutku czy problemach egzystencjonalnych. Powiem więc, że jest on po prostu o życiu. O nieuchwytnej codzienności, o emocjach, o ludziach.Każdy z nas ma w sobie takiego śmigającego na hulajnodze chłopca. Zakopaliśmy go w sobie przygniatając go racjonalizmem, powagą i dojrzałością. Jednakże z odpowiednią ilością motywacji, spontaniczności i szczęścia jesteśmy w stanie wyciągnąć go z czeluści naszej podświadomości. Świat staje się wtedy trochę piękniejszy. Bo warto być dzieckiem i wierzyć, że naprawdę wszystko może się przytrafić. Nawet może się przytrafi, że śmierć się skończy i się wtedy będzie żyło. Albo się spotka małego dinozaura. Nigdy nie wiadomo.

skopiuj url:

Partnerzy