Recenzje

''Jest miła, bo jest bogata..."

Film: "Parasite"

Autor: Zuzanna zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

,,Tak śmierdzą ludzie jeżdżący metrem” - słowa wypowiedziane przez pana Parka z pogardą i obrzydzeniem, cytat chyba najbardziej oddający realia życia rodziny Kim, jakoby ten odór biedy z człowieka nigdy nie wyjdzie i nie da się go tak po prostu zakryć ubiorem i zachowaniem. Produkcja na początku w dość zabawny, a potem wręcz dramatyczny i niespodziewany sposób ukazuje nierówności społeczne. Reżyserowi udało się przedstawić wiele aspektów tego dość złożonego problemu oraz trudności jaką jest zmienienie klasy społecznej i ekonomicznej, jest to wręcz prawie niemożliwe. Mimo powagi i aktualności tematu w filmie, czarny humor przeobraża się w bolesną refleksje o otaczającym nas świecie. Jest to opowieść polityczno-społeczna o podziałach klasowych. Mamy przedstawiony obraz dwóch rodzin. Bezrobotna rodzina Kim jest dosłownie niższą klasa, mieszkają poniżej poziomu ulicy w obskurnym, niewielkim mieszkaniu w zaniedbanej dzielnicy Seulu, z jedynym oknem na widok oddających mocz pijaków, a ich życie pogrąża się w kryzysie gdy sąsiad którego wi-fi używają zmienia hasło do swojej sieci. Tymczasem zamożna rodzina Park mieszka w bujnym kompleksie rodzinnym, w eleganckim, nowoczesnym domu zaprojektowanym przez słynnego architekta. Rozwarstwienie tutaj jest pionowe, zarówno metaforyczne jak i fizyczne. Rezydencja Parków mieści się wysoko na szczycie wzgórza, a siedziba Kimów w hałaśliwym nisko położonym obszarze. Twórcy w kontekście symboliczności używają obrazów otaczających bohaterów. Alegoria schodów odzwierciedla wspinaczkę po stopniach drabiny społecznej, a okna, ich wielkość i ilość status majątkowy. Punktem zwrotnym całej produkcji, który przerywa całą sielankę jest piorun zwiastujący wielką burzę. Kiedy nieustający deszcz zmienił się w wielka powódź nędzy, zniszczył nie tylko dom rodzinny i dobytek Kimów, ale także ich strefę komfortu i zadowolenia. Właśnie w tym momencie zdają sobie sprawę, że kiedy sytuacja staje się trudna, to oni, biedni muszą cierpieć. W trudnej sytuacji ukazuje się ich egoizm, im niższy status społeczny tym bardziej ludzie skupiają się tylko i wyłącznie na sobie, zachowują się niestosownie, niekulturalnie i niemoralnie. Jak to skwitowała pani Kim ,, pani Park jest miła, bo jest bogata, gdybym ja miała tyle pieniędzy to też byłabym milsza.“ Najlepsza część filmu dzieje się w połowie drogi do ostatecznego aktu, wtedy przejmuje ten charakterystyczny styl Bonga, wściekle mroczny, trzymający w napięciu. Wyniszczająca przemoc w punkcie zwrotnym nie niknie, w końcu jest napędzana gniewem z motywów zemsty, urazy, a nawet rozpaczy, kiedy drobne rzeczy takie jak odrażający zapach ustępuje miejsce gniewowi.

Joon-Ho Bong jest jednym z najlepszych twórców filmowych nie tylko w Korei Południowej, ale też na świecie. Mistrzostwo czuć w starannie zaplanowanych i dopracowanych dialogach, gdzie nie ma rozmów zbędnych, wszystko jest na miejscu i czeka niczym snajper na rozkazy, by trafić wprost w nasze serca. Parasite to pierwszy film z Korei Południowej, który dostał Złotą Palmę. W wywiadzie dla Cannes reżyser wspomniał o filmie ,,podczas gdy się śmieją, chcę aby widzowie zostali uderzeni przez ukryte ostrze za ich plecami, kiedy się tego nie spodziewają.” Jedna z rzeczy które sprawiają, że jego filmy są tak interesujące jest to, że zaczyna od założenia opartego na wysokiej koncepcji i stopniowo zagłębia się w bardziej złożone terytorium. Nie zapomniał o immanentnym składniku swojej twórczości, czyli balansowaniu niczym akrobata na linie pomiędzy kinem artystycznym, a rozrywkowym, co unaocznia w dość spektakularnym i zaskakującym finale. W Parasite nic nie jest proste. Biedni ludzie nie są dobrzy, bogaci ludzie nie są źli. Wydaje się jednak, że każdy z nich odgrywa role niemal z góry ustaloną przez strukturę ich społeczeństwa. Różnica w sposobie myślenia jest bardzo wyraźna na początku filmu, kiedy to ciężarówka miejska zaczyna spryskiwać okolice pestycydami. Kiedy dzieci starają się zamknąć okno, ojciec krzyczy by zostawić je otwarte, otrzymają bezpłatną eksterminacje. Od tego momentu reżyser bawi się metaforą, przyrównując działania oraz decyzje rodziny do zachowania karaluchów, są wprost porównywani do robactwa. I tu pojawia się nawiązanie do tytułu produkcji, parasite z ang. pasożyt. Gdy właściciele rezydencji wracają do domu wcześniej, Kimowie chowają się pod meble dokładnie tak samo jak karaluchy w ich mieszkaniu, wygląda to wręcz jakby rodzina Kimów była zupełnie innym rodzajem organizmów. Gdy jedni walczą o przetrwanie dla drugich ubóstwo i ten ciemny świat jest czymś egzotycznym, lub tak jak w przypadku rodziny Parków czymś podniecającym, wręcz fetyszem erotycznym, mimo że rzeczywiście ich to odpycha.

Parasite to badanie frustracji i furii towarzyszących byciu na samym dole szczebla społecznego w skorumpowanym i sfałszowanym systemie kapitalistycznym. Więzienie ubóstwa ma ściany zarówno rzeczywiste, jak i wyobrażone, które są nieprzeniknione. Jedyną opcja na wyjście z niego jest spryt, jeśli to oznacza wrzucanie innych ludzi pod autobus, to niech tak będzie. Ostatecznie jest filmem o teorii względności i o tym jak luki między klasami wyższą, środkową i niższą często prowadzą do tego, że ludzie na dole stosu wspinają się na siebie aby wspiąć się w górę w społeczeństwie... Jest to dzieło niemal prawie doskonałe, wciągające, nietuzinkowe, które angażuje widza nie tylko w trakcie trwania seansu, ale także długo pozostaje w pamięci, inspirując odpowiedzi na które nie ma klarownych odpowiedzi. Nie często się zdarza żeby film bawił, wzruszał, przerażał, poruszał współczesne problemy społeczne bez moralizowania i oceniania. Jest to powiem świeżości w światowej kinematografii.

skopiuj url: