Recenzje

"Odczarowany Harry Potter w roli beatnika"

Film: ""Na śmierć i życie""

Autor: Jakub zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

                                    „Odczarowany Harry Potter w roli beatnika”

   Czytując Bukowskiego, przez pryzmat dymu papierosowego, taniego alkoholu i buntu, poczułem potrzebę, by dowiedzieć się nieco więcej o awangardowym ruchu literacko-kulturowym, do którego Charles należał – Beat Generation. Pragnąłem zagłębić się w ten nonkonformistyczny chaos. Pozwolił mi na to, w dużej mierze, film „Na śmierć i życie” w reżyserii Johna Krokidas.   Pełen stoickiego spokoju, młody syn poety - Allen Ginsberg (w tej roli Daniel Radcliffe) – dostał się na uniwersytet Columbia, gdzie poznaje charyzmatycznego, przepełnionego nihilizmem Luciana Carrem (w tej roli Dane DeHaan). Nonszalancja, odrzucanie wszelkich konwenansów, bunt wobec szkolnych reguł i klasyki literatury – to tylko kilka elementów przyciągających Allena do Luciana. Młodzi mężczyźni szybko znajdują wspólny język i razem z Jackiem Kerouacem (w tej roli Jack Huston) postanawiają wyrwać się z narzucanych, utartych schematów i stworzyć nowy nurt w literaturze, sztuce i kulturze. Narkotyki, odkrywanie własnej seksualności, podziw, poezja, a wreszcie morderstwo – to główne wątki oscylujące wokół fabuły „Na śmierć i życie”.   Wydarzenia w filmie miejsce mają w 1944 roku, co przez reżysera jest, można rzec, nazbyt ukazywane. I wcale nie chodzi tu o echo trwającej wojny, a o pretensjonalność przedstawionych postaci, które chcąc, nie chcąc – wyglądają jak współcześni hipsterzy, z wyprasowanymi przez ich matki koszulami z lumpeksu. Ich zachowania także bywają zbyt dosłowne, a sam reżyser chyba nie wiedział do końca, jak stworzyć postacie, przez co wykreował je aż „za bardzo” i nie oddał wiarygodności beatników, którzy przecież byli uosobieniem nonkonformizmu, swobody ducha, słowa i ciała. Nie zmienia to faktu, że film ogląda się z przyjemnością, nie brak mu wysublimowanej estetyki, dobrej gry aktorskiej, świetnego zwrotu akcji, niczym u mistrza suspensu, pokroju Hitchcocka. W produkcji nie brak, także odważnych scen erotycznych, drastycznych, a również onirycznych, kiedy to widz jest w stanie oddać się ekstazie przeżywanej przez bohaterów. Warto zwrócić uwagę na rolę muzyki w filmie, która będąc ledwo zauważalnym (a w zasadzie słyszalnym) tłem, nadaje tempo i niezwykle oddaje klimat akcji.   Ciężko jednoznacznie stwierdzić, o czym jest produkcja Johna Krokidas. Troje młodych mężczyzn obrażonych na świat, literaturę i kulturę, buntuje się, ćpa, upija się, pisze i (zapomniałbym!) morduje. Lecz gdyby zajrzeć trochę głębiej, wsłuchać się w wygłaszane wiersze, poematy, wczuć się w emocje bohaterów i opleść całą tę historię swą uwagą i wrażliwością, ujrzeć można wagę wartości, których bohaterowie są żądni, które tracą i nabywają, które przekazać chcieli w wielkim manifeście swojej twórczości. Czy produkcja spodoba się wszystkim? Wątpliwa kwestia. Niewątpliwym jest jednak, że film ten obejrzeć powinien każdy – zarówno dorośli, jak i ci młodsi – bynajmniej nie tylko z uwagi na to, by znów ujrzeć Harrego Pottera na wielkim ekranie, w głównej roli, która w przypadku „Na śmierć i życie” znacznie różni się od tego, co Daniel Radcliffe prezentował nam wcześniej.

skopiuj url: