Recenzje

Dualistyczny bezsens

Film: "Pełny magazynek"

Autor: Alicja zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

 

Kolejny majstersztyk Kubricka. „Pełny magazynek”, jak wiele z jego filmów, nie jest jednoznaczny, wywołuje u widza sprzeczne emocje i zostawia z masą myśli kotłujących się, czekających na jedną konkretną odpowiedź, której tak naprawdę nie ma.

Ogólnie rzecz biorąc nie jest to film o wojnie w Wietnamie, jest to film po prostu o idei wojny a może nawet bardziej o złożonej ludzkiej naturze. Groteska i przerysowanie wraz z czarnym humorem, najbardziej widocznym w pierwszej części filmu przy postaci sierżanta Hartman’a (dla ciekawych aktor R. Lee Ermey był w przeszłości prawdziwym marinsem i na planie często ponosiła go improwizacja), połączone z realizmem bardziej widocznym w drugiej części jest krytyczna polemiką o sens tego wszystkiego. Kubrick genialnie ukazuje to jak bardzo absurdalna i bezsensowna jest idea wojny, konfliktów zbrojnych poprzez złożoność fabuły, postaci i nieoczywistej formy, oddaje złożoność całego problemu i tego, że jako jednostki możemy czuć tylko bezsilność.

Właśnie problem jednostki i jej dehumanizacji w obliczu wojny otwiera nam cały film, już w pierwszej scenie, gdy rekruci są brutalnie strzyżeni, metaforycznie pozbawiani własnego indywidualizmu. Wojna potrzebuje robotów do zabijania -taki jest cel szkolenia- żeby każdy z nich nie myśląc mógł pociągać za spust. Sierżantowi idealnie udaje się uzyskać ten cel, kreuje on idealną maszynę do zabijania, porucznika Pyle’sa, który najpierw zabije swojego dowódcę a potem siebie samego. Dwie ofiary już przed wyjazdem na wojnę, to dopiero dobre liczby na koniec szkolenia. Oczywiście po tym zetknięciu z rzeczywistością pod koniec bootcampu, widać jak krucha jest ludzka psychika i jak nie powinno się z nią eksperymentować.

W części drugiej, która ma już miejsce w Wietnamie pojawia się z kolei problem pacyfki i hełmu, czyli dualistycznej jungowskiej natury człowieka u Jokera. Z jednej strony, jego silna Persona, czyli maska kulturalna wytwarzana przez społeczeństwo i czyniąca ludzi „ludzkimi” i humanitarnymi, współczującymi, wynik rozwoju i cywilizacji, u Kubricka symboliczna pacyfka na mundurze, a z drugiej strony podświadoma żądza mordu, Antypersona, wewnętrzna pierwotna natura człowieka, pobudzona podczas szkolenia i bardziej rozbudzona na froncie,która utożsamiana jest z najgorszymi cechami ludzkimi, kochająca wojnę i przemoc ,tutaj napis na hełmie „born to kill”. Z jednej strony główny bohater Kubricka chciał być pierwszym, który by zabił, a z drugiej miał wielkie wahania co do zemsty na wrogu pod koniec filmu. Ta rozbieżność prowadzi do pytania co jest dobre a co złe? Czym powinno się kierować? Czy żądza zemsty powinna być potępiona? Czy wprost odwrotnie, powinno się walczyć w imieniu swoich poległych braci?

Przez te wszystkie pytania „Full metal jacket” skłania do refleksji i mówi o tym, jak bezsensowną rzeczą jest wojna, wyzbytą z jakichkolwiek logicznych aspektów. Niby walczy się o jakieś wyższe idee wolności i dobra, a tak naprawdę ludzie którzy biorą w niej czynny udział, ci których to najbardziej dotyczy, są daleko od tych ideałów. Wojna bardziej przypomina rozrywkę, zabawę w zabijanie, coś niepoważnego. Walczy się w imię wolności, której się tak naprawdę pozbywa innych. Tu nie chodzi o szczytne cele, co jeszcze bardziej podkreśla tragizm całego tego obrazu. Tragizm tego świata, który nie umie obejść się bez konfliktów, tak absurdalnych, a w których giną niewinni ludzie, zupełnie niezainteresowani i często nie rozumiejący o co w ogóle chodzi. Bo o co w ogóle chodzi? O co walczyli szeregowi Joker, Cowboy i Zwierzak?

I to właśnie oddaje cały kunszt tego filmu, te wszystkie pytania wypowiedziane nie w dosłowny sposób przez Kubricka czekające na odpowiedź ze strony widza, ta niejedno- wymiarowość „Full metal jacket”.

skopiuj url: