Recenzje

Musimy coś z tym zrobić!

Film: "Kafarnaum "

Autor: Kacper zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Tytuł filmu Kafarnaum nie jest jednoznaczny. Pierwsze znaczenia na jakie natrafimy szukając wyjaśnień to określenie „miasto Jezusa” dla miejsca w północnym Izraelu. Nazywane jest tak nie dlatego, Jezus Chrystus urodził się w Kafarnaum, wychował; czy zmartwychwstał. A dlatego, że właśnie tam dokonało się najwięcej Jego cudów. W tradycji chrześcijańskiej to „miejsce pokrzepienia”.Akcja filmu nie rozgrywa się w Izraelu, tylko w Libanie - rodzinnym kraju reżyserki Nadine Labaki. To najmniejsze państwo Azji (30 razy mniejsze niż Polska) ma średnią gęstość zaludnienia na 1 km aż 375 osób (w Polsce to 123). I chociaż reżyserka należy do 30% chrześcijańskiej mniejszości religijnej to jednak świat arabski dominuje w jej filmie. A arabskie znaczenie słowa Kafarnaum akcentuje coś innego: jest to miejsce, w którym rzeczy są w nieładzie, gdzie jest chaos.Oba wyjaśnienia tytułu trafnie opisują miejsce akcji filmu. Z jednej strony mamy wielkie miasto w Libanie. Pierwsze kadry filmu pokazują dzieci. Jest ich pełno: w rozpadających się blokach, na ulicach. Gdy kamera oddala się widzimy setki lepianek, tysiące dachów. Wydaje się, że ten chaos ulic, domów nie ma końca. Wewnątrz nich jest gęsto od ludzi. Patrząc z perspektywy na ten ogromny twór można mieć skojarzenia z żywym organizmem, który rozrastając się chaotycznie niszczy to, z czego powstaje. Ludzi. Dzieci.Film jest właśnie historią może 12-letniego Zaina, który mieszka w biednej dzielnicy w tego mieście, a którego rodzice tylko nie potrafią się nim zaopiekować, nawet nie wiedzą ile on ma lat. Chłopiec żyje w wielodzietnej rodzinie, gdzie opiekuje się nie tylko młodszym rodzeństwem. Ale to tylko dodatkowe zajęcie. Głównym jest ciężka fizyczna praca, która zajmuje mu całe dnie. Może dlatego tak tęsknie spogląda na mijający go autobus szkolny: dzieci w szkole nie muszą pracować, a za naukę dostają różne drobne przedmioty. Ale chęć nauki nie jest powodem jego ucieczki. Szybko orientujemy się, że ten zwykły mimo, że ma przeciętne życie chłopiec jest bohaterem niezwykłej historii..Elementem spinającym opowieść o jego życiu, ale też narrację w filmie jest sala sądowa. Opowieść o tym dlaczego chłopiec trafił za kratki, kim był ten kogo zaatakował, co wspólnego z tym mają płaczący rodzice odsłaniana jest przed nami początkowo chaotycznie - jako oddzielne obrazy: przyjaźń z siostrą, ucieczka z domu, opieka nad dzieckiem nielegalnej imigrantki. Potem z nieporządku wyłania się wzór: to dziecko, ten chłopiec chce być szczęśliwy, chce być dobry, chce żyć.Więc skąd pomysł żeby w sądzie pozywać rodziców ich za to, że dali mu życie? Mówi o tym sama reżyserka: „rozmawiałam z setkami dzieci (żyjących w slumsach) na koniec rozmowy zawsze zadawałam im pytanie – czy cieszysz się że żyjesz? – i prawie zawsze dostawałam odpowiedź- nie.”Jest takie powiedzenie, że kiedy żyjesz powiedzenie że w ciężkich warunkach albo stajesz się zły albo szlachetny.Zdeprawowali się głowni bohaterowie filmów: „Więcej” (More/Daha), „Miasto Boga” (Cidade de Deus). Druga wersja pasuje do historii Zaina: nie jest naiwny, wie na co stać dorosłych, ale walczy o swoją wrażliwość - nie poddał się beznadziei i złu. Autentyczność jego wyboru to siła opowieści filmowej: która jest właśnie tak zwykła, naturalna, a oglądani bohaterowie prawdziwi. Nawet grani są przez naturszczyków, spotkanych i zaangażowanych do grania w filmie przez na ulicach Bejrutu.Ma się wrażenie, że oglądamy film dokumentalny Inną istotną częścią budowy narracji i odbioru filmu jest warstwa wizualna. Kolory są lekko sprane, przytłumione i zużyte. Tak jak każda rzecz w slumsach. Wszystko ma piaskowo-szarawy odcień kojarzący się z piaskami pustyni nadająca całości dziwnej melancholii. Jedynym wyjątkiem są ubrania bohaterów którzy noszą kolory zużyte, ale nadal wyraziste i wyłamujące się z szaro brunatnej masy.Ruch kamery oraz same zdjęcia autorstwa Christophera Aouna są istotną częścią budowania narracji w filmie. Bohater przez większość czasu ekranowego jest w ruchu, przemieszcza się z miejsca na miejsce. To jak się porusza dużo nam mówi o tym, w jakiej sytuacji emocjonalnej właśnie się znajduje. Ma to swoje odbicie w ruchu kamery. Na początku filmu, kiedy jego sytuacja jest całkiem stabilny przekłada się to na stabilny obraz. Jednak w punkcie kulminacyjnym szarpany, rozedrgany ruch kamery podkreśla gniew i smutek głównego bohatera, potem jego sytuacja się stabilizuje i stabilność powraca również w obrazieUjęcia są długie, kamera przez cały czas jest przyklejona do Zaina i obserwujemy świat i wydarzenia przez pryzmat jego osoby. nadaje to wszystko całości charakteru dokumentu, realizmu i razem z zjawiskową grą aktorską odgrywa kluczową rolę w odbiorzePodejście do muzyki jest inne niż to, do którego przyzwyczaiły nas zachodnie produkcje. Muzyka pojawia to w momentach przejścia, jako pojedyncze zawodzące tony wspomagane cichym wielogłosowym śpiewem bliskiego wchodu. Żywsze fragmenty pojawiają się tylko gdy postaci na ekranie grają ją na „żywo”Kafarnaum to opowieść o miejscu przeklętym przez Boga (umierają niewinni – jak siostra), ale też miejscu, gdzie wydarzyły się małe cuda (matka odzyskała dziecko, ktoś chłopcu okazuje zainteresowanie, w końcu dostał dokument tożsamości).

To film piękny, bo pokazuje potęgę sztuki filmowej poruszająco prawdziwe obrazy nędzy, biedy, nierówności społecznej, czyli świata który nie jest chaotyczny, nie jest straszny. Jest piekłem bezsilności.To ważny film bo opowiada historia oczami dziecka. I to w tak prawdziwy, przejmujący sposób jakbyśmy się do tego świata teleportowali, po drodze wychodząc z naszej strefy komfortu.To film dla każdego, ale szczególnie dla tych, którzy myślą, że należą do nielicznych umiejących w kinie utrzymać emocje pod kontrolą. Przegracie, film Was zaangażuje, poruszy.I dobrze.To też opowieść o zmianie. Bo ten prosty film ma według mnie jednoznaczne przesłanie: przez chwilę obserwowaliśmy jak dzieci żyją z nami na tym świecie: w ciągłym niebezpieczeństwie, nieszczęśliwe. Więc Zain bezpośrednio skarży rodziców, ale reżyserka skarży system, bo nie powinniśmy tak żyć ze sobą. Podstawowym ludzkim prawem jest prawo do dachu nad głową, edukacji. A dla dziecka to prawo do bezpieczeństwa i opieki bliskich.Musimy coś z tym zrobić, bo dzieci nie powinny być pozbawiane dzieciństwa, nie powinny być silniejsze od dorosłych. To starsi są odpowiedzialni za młodszych.

skopiuj url: