Recenzje

Czy udało się mu się nie być filmem o jakim go posądzali?

Film: "Rocketman"

Autor: Filip zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Niewiele wiedziałem o Eltonie Johnie. Można zarzucić mi, że przesiedziałem życie z watą w uszach, i że gdzieś przeszła mi ta wielka postać, jednak wiedza o muzyce nigdy nie była moją mocną stroną. Z dziełem pana Dextera Fletchera zderzyłem się przez zupełny przypadek. W moim mieście jest malutkie kino, które wyświetla po dwa filmy dziennie. Między bajką dla dzieci a dziełem, które był mi już polecane wybór był bardzo prosty.Przeczytałem krótką biografię Eltona Johna i ruszyłem do kina. Dopiero na miejscu zauważyłem plakat filmu, i jak pewnie wielu widzów wchodziłem na salę bardzo niepewny. Po “Bohemian rhapsody” i “Królu rozrywki” obawiałem się filmu bardzo podobnego. A nic tak nie nudzi odbiorcy jak schematyczne do bólu filmy.Kiedy zgasły światła miałem dosłownie chwilę dla siebie żeby zapytać sam siebie, czego oczekuje od tego filmu. Pozycje były tylko trzy: Prostej historii, która streści mi życie autora i przedstawi jego twórczość, Ładnych rekonstrukcji najbardziej ikonicznych momentów artysty oraz profilu psychologicznego bohatera. Mogę już teraz odpowiedzieć, że “Rocketman” spełni wszystkie te wymogi i to tak, jak zupełnie się tego nie spodziewałem.Film to tak naprawdę wymieszane ze sobą trzy konwencje. Pierwsza to historia muzyka od dzieciństwa do rozkwitu kariery, druga to wykonania piosenek artysty w stylu musicalowym, trzecia najkrótsza opowiedziana w filmie historia, ale w kontekście całego dzieła zdecydowanie najważniejsza to autorefleksja protagonisty przedstawiona jako terapia grupowa - ten segment filmu pełni funkcję spoiwa. Przypomina nam co tak naprawdę czuje bohater, jednocześnie nie mówiąc nam tego wprost, a odgrywając to chociażby za pomocą kostiumów. Im bliżej do szczerości z protagonistą jesteśmy tym bardziej traci on swój strój. Po każdym segmencie z jego życia jesteśmy coraz bliżej zrozumienia go.Najwięcej uświadczymy podczas seansu zwykłego filmu biograficznego, który może z początku wydawać się nieatrakcyjny. Kinematografia bardzo lubi opowiadać historię gwiazd muzyki. “Rocketman” jednak odbiega od sztampowych standardów. Ze względu na nietypowy szkic historii, której autorzy zdecydowali się na rozbicie jej na trzy segmenty, nie uświadczymy typowego rozłożenia zaangażowania emocjonalnego w historii. Najbardziej naturalna i przychodząca gładko w odbiorze jest historia życia Eltona Johna. Odbiór przychodzi nam łatwo. Historia nie jest przygnębiająca do póki nie zżyjemy się z bohaterem. Każda osoba ma inną odporność na problemy i inne sposób radzenia sobie z nimi. Im dłużej widzimy cierpienie muzyka tym bardziej zaczynamy mu współczuć, i to jest element, który najmocniej trzyma nas przed ekranami.Znam mało osób, które lubią musicale. Kiedy usłyszałem pierwszą piosenkę byłem lekko przerażony, bo zacząłem myśleć, że może cały film będzie w takiej konwencji. Tempo nie ustawało a ja zacząłem myśleć o “Rocketmanie” jako filmem napisanym pod muzykę Eltona Johna. Jednak poczucie czasu jest w nim bardzo dobrze rozłożone. Cała struktura filmu oddaje życie bohatera. Sceny kiedy jest dzieckiem są zdecydowanie krótsze, bardziej poszarpane, i kręcona jakby przez naiwność dziecka niż te późniejsze. Utwory, które przerywają nam historię pełnią funkcje dopowiedzenia do sytuacja bohatera, i kiedy znika wrażenie, że scenariusz był napisany właśnie pod nie, zaczynamy wierzyć, że historia, którą oglądamy jest prawdziwa, że Elton John naprawdę to wszystko przeżył a potem o tym śpiewał.Nie znając materiału źródłowego można zarzucić filmowi efekciarstwo. Jednak trzeba pozwolić na wiele temu dziełu i powiedzieć sobie, że taki właśnie ma być. Szok, którego doświadczamy na początku jest tylko po to, abyśmy mogli na spokojnie przetrawić podobne sceny w przyszłości, i żeby ich wydźwięk nie odciągnął nas od historii.Film dał radę. Nie dość, że “Rocketman” zdaje sobie sprawę ze wszystkich wad “Bohemian Rhapsody” to ciągle ucieka od tego aby te dwa filmy ze sobą zestawiać. Świadomie naprawie błędy podobnego dzieła, i jest przede wszystkim kinem wysokich lotów, które powinien zobaczyć każdy, który lubi dobrze opowiedzenia historie na srebrnym ekranie.

 

skopiuj url: