Recenzje

Sztuczna inteligencja jutra

Film: "Ex machina"

Autor: Piotr zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Czy maszyna może myśleć? Z pewnością przyjdzie czas, kiedy tak się stanie. Jednak jak do tej pory żaden komputer nie przeszedł pozytywnie testu Turinga, który przecież jest przeprowadzany już od 1950r. Minęło ponad pół wieku a świat, można by powiedzieć, nadal stoi w miejscu. Ale czy to oznacza, że człowiek w ogóle się nie rozwija? Przecież mamy super inteligentne telefony, samochody, domy czy fabryki, a jednak cały czas nie potrafimy nadać maszynie ludzkich cech. Być może tak ma być. Może tajemnica ta jest jak matematyczna hiperbola, która nigdy nie dotknie punktu zero, czyli naszego rozwiązania. Tą niełatwą tematyką zajął się brytyjski pisarz, scenarzysta i producent Alex Garland w filmie „Ex machina”. Był to jego debiut reżyserski a zarazem wielka niespodzianka 2015r. Dowodem na to, jest zdobyty przez niego Oskar w kategorii efekty specjalne i pozostałe 30 nominacji w różnych konkursach.

Historia rozpoczyna się niewinnie, w biurze firmy informatycznej. Młody programista, Caleb, dowiaduje się o wygraniu konkursu, którego nagrodą jest tygodniowy pobyt w luksusowej posiadłości szefa firmy, Nathana. Tak na dobrą sprawę przez pierwsze 15 min poznajemy wszystkich bohaterów tego filmu. Powiecie, a gdzie jest akcja, wybuchy, gdzie jest nasze science fiction? Otóż Alex Garland postawił bardziej na pierwszy człon tego gatunku czyli naukę. To właśnie na niej opiera się cała fabuła, na relacji człowiek-maszyna, rozum-uczucia. Główny bohater, Caleb, poznając robota o imieniu Ava, miota się pomiędzy tym co wie na temat informatyki, technologii, programowania – czystą teorią, którą zna z podręczników, a tym co odczuwa w momencie spotkania. Próbuje zrozumieć działanie maszyny, analizuje spotkania, nie zdając sobie sprawy, że jest tylko pionkiem w grze Nathana. W rzeczywistości Ava nie jest pierwszym eksperymentem jego szefa. Dowiaduje się, że człowiek, któremu w pewnym stopniu zaufał jest nikczemny, podstępny, bezwzględny i nieobliczalny. Wrażliwość, przywiązanie i więź jaka powstała pomiędzy nim a Ava, każą mu uratować z niewoli maszynę. Nie wie wtedy jeszcze, że taki był, po części, plan robota i Nathana. Milioner chciał sprawdzić, czy dzieło jakie stworzył potrafi myśleć, czy posunie się do manipulacji, empatii i chytrości – myślenia o sobie, aby uciec? Natomiast celem Ava było poznanie świata i wolność.

Fabuła podzielona jest niejako na siedem części – siedem sesji. To głównie dzięki nim dowiadujemy się szczegółów na temat bohaterów. Poznajemy ich historię, uczucia, sposób myślenia czy emocje. Czas pomiędzy nimi jest w moim odczuciu przerywnikiem. W pewnym sensie podsumowaniem tego co wydarzyło się podczas tych sesji. Caleb i Nathan wymieniają się spostrzeżeniami, wnioskami i informacjami, aby dojść do jednego wniosku, odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: czy test Turinga został zdany?

Cała akcja rozgrywa się w jednym miejscu – rezydencji Nathana. Sceny są statyczne, ruchy kamery powolne i subtelne a jednak widz od początku do końca trzymany jest w napięciu. Kluczem do takiego efektu była moim zdaniem ścieżka dźwiękowa i mimika twarzy bohaterów. Reżyser postawił na minimalizm, prostotę, ciekawy, niebanalny scenariusz (który swoją drogą sam napisał) i szczegółowość scen. Każdy ruch, każdy dźwięk, miał swoje znaczenie – podejrzliwy i nieufny wzrok Nathana, pęknięta szyba w sali spotkań czy spojrzenia służącej (która również była robotem). Ponadto non stop w tle słychać niskie uderzenia, dźwięki niskich tonów niczym bicie serca głównego bohatera. Nasilają się i znikają. To one w moim uznaniu czynią z niego prawdziwego dreszczowca. Linia melodyczna zmienia się dopiero, gdy Ava jest wolna, jej wrogowie pokonani, a ona sama może wyjść do świata ludzi. W tym momencie muzyka staje się łagodna i pogodna.

Niewątpliwy sukces, jaki osiągnął ten film, reżyser może zawdzięczać również, a może przede wszystkim grze aktorów. Tak jak wspomniałem wcześniej, nieliczna obsada tego filmu narzuciła na artystów ogromną odpowiedzialność.Zostaje jeszcze jedna kwestia, dla mnie najbardziej zagadkowa – tytuł. Jak zrozumieć sformułowanie EX machina. Być może autor miał na myśli pozostałe wersje robota, które po zniszczeniu, Nathan chował w szafach. Gdyby jednak utożsamić tytuł z robotem Ava, posunąłbym się do stwierdzenia, że ‘była’ oznacza, iż robot przestał nim być . Zgodnie z twierdzeniem, że maszyna wykonuje ślepo polecenia człowieka i nie jest zdolna do indywidualnego, samowolnego i w pełni świadomego przetwarzania danych (myślenia), Ava po zdaniu testu Turinga stała się człowiekiem. Brzmi to absurdalnie, jednakże gdyby opierać się na teorii, to tak właśnie się stało.

Myślę ,że „Ex machina” to ciekawy, wciągający i trzymający w napięciu film s-f. Podnoszący umiejętności jednego człowieka do zdolności Boga. Poruszający kwestie relacji ludzi z maszynami, ich wpływ na życie człowieka. W pewnym stopniu pokazuje również solidarność robotów w czasie zagrożenia. Ale myślę, że przede wszystkim, ukazuje znaczenie technologii w świecie, to jak wiele dzięki niej możemy zdobyć oraz stracić. To dzięki dostępności do mediów społecznościowych, przeglądarek internetowych, wiedzy na temat oczekiwań ludzi, powstała Ava. Jak powiedział Nathan w jednej ze scen: „ moja konkurencja (…) uważała, że wyszukiwarki są odbiciem tego co myślą ludzie, a były odbiciem tego jak myślą.” Można określić Avę jako idealny twór człowieka na jego podobieństwo. Z drugiej jednak strony jest ona również nieprzewidywalnym narzędziem zagrożenia, który zna sposób myślenia, postrzegania i zachowania człowieka. Mając tak ogromną wiedzę na nasz temat może nami manipulować, a wręcz doprowadzić do zniszczenia. Są to daleko idące wnioski, ale czy nie słuszne? Czy powinniśmy za wszelką cenę i jak najszybciej doprowadzić do powstania sztucznej inteligencji na miarę zdawalności testu Turinga, który powstał być może nie po to, by znaleźć komputer myślący, ale by wyznaczyć granicę ludzkości – człowieczeństwa .

skopiuj url: