Recenzje

Czyli, czy warto było czekać?

Film: "Jak wytresować smoka 3"

Autor: Piotr zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

5 lat – tyle kazali nam czekać twórcy z DreamWorks Animation na kontynuację przygód bohaterów z wyspy Berk. Jaki był powód tak długiego oczekiwania fanów Czkawki i Szczerbatka? Czy produkcja musiała trwać tak długo, a może wahano się czy trzecia część jest w ogóle potrzebna? Przyznam się, że mimo swoich 20 lat, sam nie mogłem się doczekać premiery kolejnej części. Tak, „stary byk” ogląda animację, ale co w tym złego jeżeli mamy do czynienia z filmem rodzinnym, który niesie ze sobą prawdziwe wartości? Miłość, rodzina, przyjaźń, oddanie i honor. To tylko niektóre z nich. Tak więc trzeba by odpowiedzieć na pytanie, czy warto było czekać, na ostatnią część trylogii? Czy forma i treść sprostały oczekiwaniom, jakie powstały w tym czasie.

Na początek skupmy się nad scenariuszem i fabułą „Jak wytresować smoka 3”. Akcja rozgrywa się rok po znanych nam wydarzeniach z sequel’a. To znaczy kiedy to Czkawka odnajduje swoją matkę Valka, wraz ze swoją Nocną Furią pokonują Drago, ratują pojmane przez niego smoki, odbudowują zniszczone Berk oraz scena najważniejsza w całej drugiej części dla fabuły oraz głównego bohatera, czyli śmierć ojca - Stoika. Sceną otwierającą film jest ponownie walka z łowcami smoków. Czkawka wraz ze swoją, już narzeczoną, Astrid, Mieczykiem, Szpadką. Sączysmarkiem oraz Śledzikiem chcą uwolnić pojmane smoki pod osłoną nocy. W dalszej części widzimy dobrze nam znaną wyspę Berk, która (nie) zmieniła się nie do poznania.

Zmiana jaka jest zauważalna od razu to większa ilość smoków. Jak dowiadujemy się z dialogów Czkawki i Pyskacza, syn wielkiego wodza sprowadza do wioski każdego uratowanego smoka, co doprowadziło do przeludnienia się osady. Brakuje miejsca, a wkrótce może zabraknie i jedzenia. Mało tego, ewentualna obrona Berk byłaby bardzo trudna. Tak więc, wydaje się, że cała fabuła dotyczy możliwej przeprowadzki osady w inne miejsce. Do ogólnego przedstawienia wątków w trzeciej części brakuje nam tylko nowego czarnego charakteru jakim jest Grimmel. I to by było na tyle – Szczerbatek poznaje nową dziewczynę (nie przypadkowo zresztą), Czkawka i Astrid mają się ku sobie jeszcze bardziej, a wszystko chce zniszczyć Grimmel, w zemście za śmierć Drago.

Już na tym etapie możemy stwierdzić, że twórcy wpadli w pewien schemat – obecność nowego czarnego charakteru, rozbudowa wioski, ratowanie smoków, nowe wyzwania i bohaterowie. Wszystko czego moglibyśmy się spodziewać oglądając drugą część… No więc właśnie. Wydaje mi się, że scenarzyści poszli trochę na łatwiznę. Oglądając film, w bardzo łatwy sposób można przewidzieć dalsze losy bohaterów. Zaskoczyły mnie jedynie dwie sceny – ewolucji umiejętności Szczerbatka oraz zakończenie. Nie utrudniły mi tego prawie nie zmienione wizerunki bohaterów. Na dobrą sprawę nie wiele dało się zmienić, ponieważ akcja rozgrywa się tylko rok później. Czy to dobrze? Osobiście spodziewałem się większej zmiany, przeniesienia się w trochę dalszą przyszłość. Dostaliśmy niejako nową treść w starej okładce.

Ale o tym jeszcze za chwilę. Wróćmy do samego scenariusza, ponieważ jednym z ciekawszych moim zdaniem zabiegów były retrospekcje Czkawki na temat relacji z jego ojcem. Sceny te dotyczą czasu, kiedy główny bohater jest małym dzieckiem i rozmawia ze Stoikiem o przyszłości. Są to dwa fragmenty, które pojawiają się w momentach zwątpienia nowego wodza. Co ciekawe w trudnych chwilach, nie mamy ukazanych relacji matki z synem, co mogłoby być oczywiste po stracie ojca, ale bardziej z narzeczoną. W tym miejscu mamy ukazaną rolę matki. Służy ona wsparciem i radą nie tyle Czkawce, co Astrid. Dlaczego? Być może, zdając sobie sprawę, że dojrzały syn może nie posłuchać rad mamy, Valka podpowiada przyszłej synowej działania, które mają na celu zbliżyć głównych bohaterów. Chce pokazać synowi, że może liczyć na swoją dziewczynę, że nie jest sam w swoich trudnościach.

A jak wygląda relacja Czkawka-Szczerbatek? Cóż, nadal są najlepszymi przyjaciółmi, którzy nigdzie się bez siebie nie ruszają. Tam gdzie Szczerbatek jest Czkawka, tam gdzie Czkawka tam jest Szczerbatek. Ale do czasu, bo oto w momencie gdy Czarna Furia poznaje samicę swojego gatunku (w całym filmie nie pada jej imię, jedynie określenie „Biała Furia” lub „Dzienna Furia”) zapomina o całym świecie. Zakochuje się bezgranicznie. Zaczyna obserwować inne pary smoków, uczyć się zalotów itp. W końcu dochodzi do stanu, gdzie wszędzie ją widzi i czuje (co nie jest w sumie bezsensu, bo biała furia w dzień mogła być niewidzialna). Czkawka zauważa to z jednej strony próbując pomóc przyjacielowi, z drugiej nie może się pogodzić z faktem, że może stracić swojego smoka. Mamy tutaj pewien paradoks. Z mojej perspektywy wygląda to tak, jakby główny bohater niczym rodzic, bał się o swoje dziecko – czy wróci do domu z randki, czy nic mu się nie stanie, jak się czuje itd. Taki scenariusz dla tych dwojga jest oczywiście uzasadniony, znając ich relacje z poprzednich części, więc tutaj twórcy się popisali. O relacjach obojga świadczy choćby scena, w której Czkawka wyrusza na poszukiwania przyjaciela, po czym gdy go znajduje, smok obraża się. Wyglądało to dość komicznie, ale też i niebezpiecznie ze względu na okoliczności w jakich znaleźli się bohaterowie.

W tym punkcie warto wspomnieć o tych niebezpiecznych okolicznościach, ponieważ dzieją się w nowym miejscu, jakie pokazują nam twórcy. Jest to tajemnicza jaskinia pod powierzchnią oceanu. Warto pochwalić tutaj pracę grafików, bo wykonali naprawdę dobrą robotę. Nowa sceneria jest pełna kolorów, nowych kształtów i chyba magii , takie mam wrażenie. Szkoda tylko, że w tym pięknym świecie pełnym smoków jesteśmy tak krótko. Gdy zobaczyłem pierwsze ujęcia, oniemiałem z wrażenia. Niestety, tak szybko jak wprawiłem się w zachwyt, równie szybko popadłem w smutek. Zobaczyłem przepiękną, ukrytą przed światem, krainę smoków; miejsce ich schronienia, a także narodzin. Ale dlaczego byłem w niej tak krótko!? Oczywiście wszystkie szczegóły tego miejsca zostały zachowane. Mianowicie mamy tutaj gatunki smoków z całego świata (prawdopodobnie); nawet Alfa z jednym kłem, pokonana przez Szczerbatka powróciła w trzeciej części. Tak więc wszystko do siebie pasuje,jednak jest pewien niedosyt.Ale dosyć tej bezwzględnej krytyki, przejdźmy do tego co się, moim zdaniem, udało.

Z pewnością udało się zachować sens tytułu „Jak wytresować smoka”. Mianowicie, w pierwszej części mieliśmy do czynienia z delikatnym chłopcem, który zgłębiał tajemnice smoków, aby naturalnie je oswoić . W drugiej poznaliśmy Darko, który siłą podporządkowywał sobie zwierzęta, aby objąć władzę nad innymi – ludźmi i smokami. Tym razem nasz czarny charakter Grimmel użył własnej broni smoków przeciwno nim samym. Używał ich jadu, po którym smoki były senne oraz ślepo wykonywały jego polecenia. W pewien sposób myślę zachowano „tresurę” smoków.

Ogólne wrażenie? Myślę, że bardzo pozytywne. Związki przyczynowo-skutkowe są zachowane, z drobnymi niejasnościami, ale ogólnie są. Mam tutaj na myśli chociażby to, jak na początku filmu drużyna Czkawki nie jest zgrana, a na końcu, bez żadnych ćwiczeń, współpracuje idealnie. Poza tym większość w tym filmie jest jasne i czytelne dla widza. Podsumowując, wszystkie wątki mają swoje dopełnienie. Zakończenie, moim zdaniem, jest urocze i jest to jedna z tych scen, których nie spodziewałem się.

Odpowiadając na pytanie z początku, czy warto było czekać 5 lat? Myślę, że jak najbardziej. Choć nie zobaczyłem niczego spektakularnego, pomysł na rozwiązanie i kontynuację historii bohaterów jest bardzo atrakcyjny i wciągający.Podsumowując myślę, że film „jak wytresować smoka 3” jest sympatyczną propozycją dla rodzin oraz fanów poprzednich części, zawierającą elementy kina familijnego, filmu przygodowego fantasy a także, może przede wszystkim w tej części, komedii romantycznej w animowanej wersji dla dzieci.

 

skopiuj url: