Recenzje

„Zrób drabinę z chleba”

Film: "Listopad"

Autor: Monika zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Zwierzęcy. „Już nie są ludźmi. Chyba można nazwać ich bestiami”.

Listopad. Odwilż, topniejący na jeziorze lód zmusza do porzucenia wszelkich uprzedzeń, kąpieli w historii każdego panoszącego się po świecie stworzenia. Usłany śniegiem kadr otwierający film kontrastuje z tym, co zaraz ujrzymy. Biegający po otwartej przestrzeni wilk i leżąca w ciasnym pomieszczeniu postać. Wolność pragnień i nisko zawieszony strop.

Twórcy obrazu wiodą nas wyboistą ścieżką czerni i bieli, nie pozwalają obrać jednego punktu widzenia, przyzwyczaić wzroku do cienia czy światła. Łącznikiem duszy i ciała stają się kratty - magiczne postaci przypominające właścicielowi o zaprzedaniu duszy diabłu, uzewnętrznienie wszystkiego, co ukryte. Pojawiając się po raz pierwszy na ekranie uznane zostają za przejaw groteski, dziwnego niedopasowania. Fermentu błogiej sceny wiodącej spokojny żywot krówki. Bywają mroczne, przerażają. W którymś momencie łapiemy się na tym, że traktujemy je jak pełnoprawnych bohaterów, zaczniemy szukać ich śladów w napisach końcowych. Godzimy się na wszystko.Widzimy na ekranie taniec radości mieszkańców estońskiej wioski tuż po uniknięciu śmierci. Obłąkańczy, wspólny. W stadzie łatwiej przeżyć śmierć jednego osobnika. „Zaraza to nie szynka, którą można jeść samemu”.Dbamy o grupę, bo w gruncie rzeczy chcemy zadbać o siebie. Żądzę krwi, próbę zabójczą głównej bohaterki tłumi odruch, uczucie, że nie zawsze osobiste szczęście jest większą korzyścią dla watahy. Pozostaje najbardziej ludzka zazdrość. Nie pozwala zapomnieć o sobie samym, przepaść w grupie. Kratt kończy żywot, odchodzi z listopadową odwilżą. Oddziela znowu silną kreską zwierzę i człowieka. Miłość jest tańcem tych dwóch natur. Kolejnym kontrastem, przebitką na scenę minięcia powozów dwóch ciał - kochanego i kochającego. „Każdy kogoś potrzebuje”. W tym punkcie spotyka się wszystko. Czerń, biel, zazdrość i podziw. Życie i śmierć wychodzi sobie naprzeciw, by zawrzeć się w wiecznym uścisku. Zginąć lub przetrwać, byle nie mieć już na nic wpływu i odłączyć się od stada, w którym trudno jest zaspokoić jakiekolwiek potrzeby. Rainer Sarnet stworzył film o stadzie targanym problemem wielogatunkowości. O ludziach karmiących wilki pragnień, kury przyjętych form i kozy oczyszczających zaraz, próbujących znaleźć złoty środek. Niemożliwy.

Ciasny kadr z wilkiem na białym śniegu, przetykanym monetami posagu.

skopiuj url: