2017

Nie-samowita "Anomalisa"

Film: "Anomalisa"

Autor: Paulina zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

     Anomalia i niesamowitość, to tematy dobrze znane w świecie sztuki. Tak samo „A” i „Nie” jak i „Nomalia” i „Samowitość” często działają oddzielnie, nic dziwnego skoro trudno znaleźć coś pomiędzy. O czym innym można tworzyć, jeśli nie o znanym i nieznanym, bliskim i dalekim. Pozostaje nam jedynie trzeci wariant – Droga, poszukiwanie. O próbie znalezienia „A” i „Nie”, desperackiej potrzebie wyrwania się z monotonnej głuszy życia mówią właśnie Charlie Kaufman i Duke Johnson w „Anomalisie”. Jest to duet, który łączy sztukę słowa (Kaufman, znany scenarzysta) i plastyczność obrazu (Johnson, twórca poklatkowych animacji), w oniryczny, subtelny sposób, przedstawiając nam historię balansującą na pograniczu snu i jawy, zawieszającą gdzieś naszą moralność i stosunek do świata, poza salą kina.

    Michael Stone, główny bohater, któremu głosu użycza jeden z trzech obsadzonych aktorów – David Thawlis, jest człowiekiem bynajmniej przyjemnym. Od pierwszych scen w samolocie, gdzie zirytowany próbuje jak najszybciej zakończyć rozmowę z przestraszonym współpasażerem, prezentuje się nam, jako chłodny, pochłonięty przez własny świat mężczyzna. Jego jedyną motywacją, jest nadzieja na znalezienie czegoś, co go poruszy, co wydobędzie go z gęstej zawiesiny, jaką wydaje mu się jego życie.Jest żonaty, ma małego syna, dobrą pracę, a napisana przez niego książka, poradnik, została ciepło przyjęta. W dzisiejszych czasach biały, heteroseksualny mężczyzna z wyższej klasy średniej, który wciąż jednak pogrąża się jedynie we własnym smutku, jest postacią kontrowersyjną. Słyszeliśmy o nich nie raz, więc czemu ten jest inny?

     Odpowiedzią jest właśnie zawiesina, gęsta zupa niczym z „Rycerza Nieistniejącego”. Świat, który widzimy oczami Michaela jest tak przerażająco powtarzalny i duszny, że z automatu, bez względu na wiek, doświadczenie i płeć, w jakiś sposób jesteśmy w stanie utożsamić się z jego bólem. Bohater widzi, bowiem wszędzie te same twarze, ludzi przemawiających tym samym głosem Toma Noonana, od dzieci, przez kobiety po mężczyzn podobnych Michaelowi, każdy przedstawia jakby tę samą postać. Hotel, w którym odbywa się akcja filmu, choć zdaje się, całkiem luksusowy jest skąpany w brudnych, przygaszonych barwach, co dodaje mu przaśnego charakteru. Wszystko gra razem w rytmie jednego dzwonu, poza jedną kobietą – Lisą.

     Lisa (Jennifer Jason Leigh) posiada własną twarz i własny głos. Nie są one wybitnie piękne, czy charakterystyczne, ale Michaelowi wystarczy, że nikt ich z Lisą nie dzieli. Bohaterowie po raz pierwszy wpadają na siebie przypadkiem w hotelu. Dla dziewczyny, Michael jest swego rodzaju gwiazdą, gdyż to właśnie na jego wykład przyjechała do Cincinnati. (Sam fakt, że główny bohater jest znany ze względu na napisanie książki o marketingu w pewien sposób podkreśla aurę rozczarowania roztaczającą się nad jego życiem. Wbrew pozorom dzieli historię podobną bohaterowi „8 i pół” Felliniego, lecz tamten był wielkim twórcą. Michael jest specjalistą od czegoś tak przyziemnego jak marketing.) Dla niego, spotkanie kogoś z prawdziwą twarzą i prawdziwym głosem jest tak ekscytujące, że nie potrafi opuścić jej nawet na chwilę. Jego fascynacja łączy proste pragnienie i elementy zakochania. Lisa za to daje się ponieść szansie na przeżycie czegoś, czego była pewna, że nigdy nie zazna.

    Czym jednak Lisa wydobyła się z bagna takich samych masek? Dlaczego to ją Michael nazwał Anomalisą? W filmach o mężczyznach w wieku średnim, znużonych swoim życiem często pojawia się motyw młodszej kobiety. Są to jednak zazwyczaj piękne, pełne wigoru istoty, pewne siebie, biorące z życia garściami boginki. Lisa jest przeciwieństwem typowej odskoczni. To cicha dziewczyna, niespecjalnie atrakcyjna, bez wiary w siebie i już w cale nie taka młoda. Ciągle powtarza, że jest głupia, nie rozumie zainteresowania Michaela i choć ma wątpliwości, to jednak sama tak silnie pragnie oderwać się od swojego codziennego obrazu, że pozwala ponieść się sytuacji. Mamy tutaj dwójkę bohaterów tak silnie przekonanych o wyjątkowości swojej relacji, że są w stanie porzucić wszystko by tylko ją utrzymać. Dla Lisy, to jedyna szansa na zerwanie z rolą, którą przeznaczył jej świat, dla Michaela to ostatnia nadzieja na wyrwanie się z przerażającej rzeczywistości, w jakiej się porusza.

   Kulminacyjną sceną jest ta erotyczna, gdzie pozostajemy nagle tylko z rzeczywistością. Nie ma już bajkowych obrazów, jest jedynie para zagubionych, niezręcznych ludzi, która próbuje znaleźć sposób by zrozumieć się nawzajem. Jej lustrzanym odbiciem, jest sen Michaela gdzie jego lęki przejmują kontrolę. Tylko w tych dwóch momentach sen oddziela się od jawy. Reszta obrazu, jest plątaniną.

   Animowany styl filmu ułatwia subtelne ukazanie powtarzalności w życiu głównego bohatera. Animację da się kontrolować o wiele łatwiej niż prawdziwy świat i aktorów, wybór takiego stylu dokłada się również do kameralności obrazu. Cała akcja dzieje się, bowiem głównie w hotelu „The Fergoli” nawiązującego nazwą do syndromu Fergoliniego, który łudząco przypomina sposób postrzegania Michaela.

    Oniryczny klimat, zabawa ze schematami dobrze znanej nam historii i bliskie przyjrzenie się naturze człowieka tworzy obraz prosty i uniwersalny, mimo swojej głębi. „Anomalisa” nie odcina się od nas zagmatwaną symboliką, tylko bada znane nam obrazy i przeżycia, pokazując, że z dobrze znanymi narzędziami i tak da się stworzyć coś nowego.

skopiuj url: