2017

O kamieniu, który zniszczył rodzinę

Film: "Sierota"

Autor: Marta zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Zawsze początek jest trudny. Nie inaczej jest tutaj - w filmie, który zapewni widzowi dreszczyk emocji, ale nie z powodu wylanych hektolitrów krwi. Co prawda, wizja rodziny, która straciła wyczekiwane dziecko nie brzmi zachęcająco, jednak wraz z rozwojem wydarzeń okazuje się, że nasza rodzina bardzo dobrze radzi sobie ze stratą - wręcz wzorowo. Przecież decyduje się przelać niespełnioną miłość na sierotkę, która jej potrzebuje. Tylko że, nie byłoby sensu tworzyć tego, gdyby wszystko potoczyło się idealnie.

Ten film jest trochę jak dziecko - najpierw są małe trudności, lecz mimo wszystko jest słodko i cudownie. Z biegiem czasu nasze dziecko zaczyna być coraz bardziej wymagające, zaczyna zadawać pytania i wymaga od nas odpowiedzi na nie. Co jest więc tutaj przełomową sceną? Według mnie scena z gołębiem. Tym gołębiem, który zginął z rąk Esther. Ptak ten symbolizuje pokój (spokój), więc równie dobrze może symbolizować rodzinę Colemanów, która szuka przecież spokoju i harmonii, a dziewczynka niszczy to w tak brutalny sposób. To tak, jakby to filmowe dziecko zostało wybudzone ze snu. Obudził je koszmar zwany Esther. Będąc już przy Esther, czyli Isabelle Fuhrman, dodam, że jej sposób wykonania roli jest zadziwiający, mimo młodego wtedy wieku. Nie sztuką jest zagrać kogoś innego. Sztuką jest zagrać kogoś innego, jednocześnie będącego kimś innym. Jedynie oczy Esther zdradzają jej prawdziwą osobowość - dorosłej kobiety, której intrygi i świat dorosłości nie jest obcy. Ona potrafi przeszyć wzrokiem nie tyle co postać filmową, ale właśnie widza. Aż ciarki przechodzą!

Cóż, nieźle to sobie Jaume Collet- Serra oraz David Leslie Johnson wymyślili. W tych czasach trudno wymyślić oryginalny temat, ale za to oryginalne przedstawienie tematu jest już godne uwagi odbiorcy. Dzieło trzyma się schematu, w którym znajduje się bardziej spostrzegawcza jednostka (matka), która czuje zagrożenie w nowym członku rodziny i próbuje interweniować, ale (kto by się spodziewał!) nikt nie wierzy w jej racje, co niesie ze sobą olbrzymie konsekwencje.

Koniec jest jednak niebanalnie przedstawiony, więc dorzucając do niego aktorów, którzy wykonali kawał niezłej roboty, tworząc wyjątkowe charaktery swych postaci, refleksje obszerniejsze niż tylko "Dlaczego tamtej nie dało się zabić od razu?" oraz scenerie niekiedy całkiem przyjemne dla oka, możemy otrzymać thriller godny poświęcenia dwóch godzin ze swojego życia.

skopiuj url: