2017

A co będzie jutro...?

Film: ""Jutro będziemy szczęśliwi""

Autor: Kacper zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

   A co będzie jutro...? No właśnie... Wiele osób często zadaje sobie takie pytanie. Film pt. „Jutro będziemy szczęśliwi” w reżyserii Hugo Gélin'a pomaga nam na nie odpowiedzieć.

   Opowiada o losach Samuela (w którego wcielił się Omar Sy, znany m.in. z filmu „Nietykalni”), który prowadzi beztroskie i bogate życie towarzyskie na francuskiej Riwierze. Jednak jego sielanka kończy się, gdy niespodziewanie pojawia się Kristin (Clémence Poésy), z którą jakiś czas temu przeżył wspólną noc. Kobieta przynosi ze sobą dziewczynkę, twierdząc, że Samuel jest jej ojcem. Następnie zostawia ją i ucieka do Londynu. Bohater wraz z niemowlakiem postanawia wyruszyć za Kristin i wkrótce również znajduje się w Londynie. Ponieważ poszukiwania dziewczyny okazują się bezskuteczne, Samuel postanawia wychować swoją córkę, Glorię, tak dobrze, jak tylko potrafi. Z pomocą przychodzi mu poznany na lotnisku w Londynie producent filmowy, Bernie (Antoine Bertrand), który oferuje mu pracę oraz mieszkanie. Wraz z dorastaniem Glorii (Gloria Colston) między nią a Samuelem rodzi się prawdziwa miłość. Postanawiają oni każdy dzień przeżywać tak wspaniale, jakby miał to być ostatni dzień w ich życiu. Po kilku latach matka dziewczynki postanawia jeszcze raz pojawić się w życiu Samuela, lecz tym razem po to, aby mu ją odebrać. Samuel będzie teraz musiał stoczyć prawdziwy bój o kogoś, w kogo przez kilka lat każdego dnia „wkładał” cząstkę siebie.

   Reżyser w filmie „Jutro będziemy szczęśliwi” przedstawia różne wątki - od komediowych aż po dramatyczne i kryminalne. W piękny sposób ukazuje również ojcowską miłość i troskę oraz to, jak można zmienić swoje życie dla drugiej osoby. Niesamowitego uroku dodaje filmowi także doskonała gra aktorska Omara Sy i Glorii Colston. Dzięki ich fenomenalnym dialogom obfitym w żarty (brawa za scenariusz…), momentami można odnieść wrażenie, że są oni rodziną nie tylko na planie filmowym, ale również w prawdziwym życiu.

   Spore grono osób uważa, że film ten jest zbyt „szablonowy”, że za mało w nim realizmu. Prawdą jest, że brakuje mu trochę do doskonałości, jednak reżyser musi wybrać między realizmem i oryginalnością filmu, a przekazem, który ma on za sobą nieść. W połowie filmu widać już, że reżyser zdecydował się na to drugie, czyli na przekaz.

   „A co będzie jutro...?”.

   Nigdy nie wiemy co nas czeka następnego dnia, ale... No właśnie, czy jutro będziemy szczęśliwi, czy też nie? Na to pytanie odpowiedzcie sobie już sami po obejrzeniu filmu...

skopiuj url: