2017

Lęk i Odraza

Film: "Las Vegas Parano"

Autor: Mateusz zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

Jest rok 1971. Epoka dzieci kwiatów dobiega końca. Jednym z ostatnich reliktów pokolenia miłości jest Raoul Duke (Johnn Depp w swojej najlepszej roli), dziennikarz sportowy, który dostaje zlecenie napisania relacji z wyścigu Mint 400 odbywającego się w Las Vegas. To właśnie tam, w mieście grzechu, wraz ze swym domniemanie samoańskim adwokatem Doktorem Gonzo (Benicio del Toro) Raoul odda się konsumpcji najprzeróżniejszych używek, by podtrzymać chociażby iluzję idylli jaką był dla hedonistów koniec lat 60-tych.

Od razu na wstępie podany nam zostaje cytat, który określa ton całego filmu, a mianowicie "Kto staje się potworem, zrzuca z siebie ciężar bycia człowiekiem" Dra. Johnosona. Pod wpływem narkotyków obaj bohaterowie, a zwłaszcza Dr. Gonzo, tracą resztki człowieczeństwa, które w nich zauważamy. Przez cały czas trwania filmu zmieniamy swój stosunek do postaci. Te same zachowania, które na początku budziły uśmiech i politowanie, pod koniec budzą w widzu autentyczny strach i odrazę. Las Vegas Parano działa jako najbardziej skuteczna kampania antynarkotykowa, pokazując postacie w stanie w jakim żaden racjonalnie myślący człowiek nie chciałby się znaleźć.

Sam film przypomina trochę narkotykowy szał. Chronologia jest zaburzona, postacie mówią niezrozumiałym językiem, ruch kamery jest chwiejny, a kąty przekrzywione. Dzięki temu po części  mamy wrażenie, że odczuwamy to samo co bohaterowie, co jest potęgowane przez częste zbliżenia na twarze obydwu hedonistów. W rytmie psychodelicznego rocka przemierzamy wraz z nimi Las Vegas w poszukiwaniu ducha lat 60-tych, który bezpowrotnie uleciałi znikł, czego Raoul nie może przyjąć do wiadomości.

Mimo, że używanie narkotyków jest w filmie wyraźnie piętnowane, reżyser pokazuje także hipokryzję i niedoinformowanie ludzi stojących po drugiej stronie barykady, co jest bardzo wyraźnie pokazane w scenie gdzie nasz dziennikarz zostaje zaproszony na (o ironio) konferencję antynarkotykową, w której mają wziąć udział policjanci ze wszystkich stanów USA. Podczas niej widzimy policjantów opijających się kawą, palących po kilka papierosów naraz albo bardzo ostentacyjnie obmacujących się ze swoim partnerkami, wszystko przy akopaniamencie nawiedzonego komisarza policji, opisującego narkomanów jako potwory w ludzkiej skórze (co akurat w przypadku naszego samoańskiego adwokata nie jest tak dalekie od prawdy).

W ostatniej scenie Raoul rozpacza nad upadkiem ideałów wolności i miłości pod, których szyldem upłynęła końcówka lat 60-tych. Dochodzi jednak do wniosku, że ta "kultura kwasu" musiała kiedyś upaść, ponieważ człowiek nie może istnieć, jeśli jest pozbawiony człowieczeństwa, które daje mu nadzieję, która jest "światełkiem w ciemnym tunelu".

skopiuj url: