2017

Tom z farmy

Film: "„Tom à la Ferme”"

Autor: Paulina zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

„Tom à la Ferme”, to czwarty, pełnometrażowy film złotego dziecka kinematografii Xaviera Dolana, oparty na sztuce Michela Marca Boucharda pod tytułem „Tom at the Farm”. Urodzony w 1989 roku młody reżyser, wielokrotnie nagradzany na festiwalach filmowych, chociażby w Cannes, z każdą nową produkcją tylko potwierdza swój indywidualny styl przekładania opowieści na język filmowy. „Tom à la Ferme” może być więc dużym zaskoczeniem dla osób utożsamiających filmy Dolana z hipserską filozofią przykrytą warstwami kolorowych filtrów. „Tom à la Ferme” to połączenie thrillera, filmu psychologicznego i kina autorskiego. Kto by się spodziewał takiej mieszanki po Dolanie? Reżyser po raz pierwszy nie tworzy filmu związanego z własnymi przeżyciami, aczkolwiek obecny jest charakterystyczny dla młodego twórcy wątek relacji matka-syn, w nieco innej odsłonie. W związku z tymi zmianami, wielokrotnie słyszałam, że „Tom à la Ferme” to film dojrzalszy, lepszy od poprzednich projektów reżysera. Czy Dolan więc się zmienił? Raczej pokazał, jak szerokie spektrum umiejętności posiada i że zamiast trzymać się tylko i wyłącznie jednej konwencji ma do zaoferowania znacznie więcej.

Film opowiada historię Toma (granego z resztą przez samego Dolana), który wyjeżdża na wieś, aby wziąć udział w pogrzebie swojego chłopaka Guillaume'a. Zatrzymuje się u rodziny zmarłego kochanka, gdzie poznaje jego matkę i brata Francisa. Od pierwszych minut spotkania, pomiędzy bohaterami rozgrywa się dziwny teatr, w którym prym wiedzie Francis. Mężczyzna jest bardzo zżyty z matką, o czym świadczy fakt, że chce ukryć przed starszą kobietą kim tak naprawdę jest Tom, przedstawiając go jako przyjaciela Guillaume’a. Zachowanie matki, pomimo że dość zagadkowe, może jednak sugerować, że podejrzewała jaki był charakter relacji pomiędzy jej zmarłym synem a Tomem. Prawdopodobnie kobieta nie chce jednak tego zaakceptować. Francis wie, że potwierdzenie tego faktu mogłoby tylko przytłoczyć matkę. W związku z tym zastrasza głównego bohatera i zmusza do jak najszybszego opuszczenia miasta. Niejednokrotnie stosuje przemoc fizyczną i psychiczną. Pomimo tego, Tom coraz bardziej przywiązuje się do agresywnego mężczyzny, z którym jak się okazuje łączy go jednak cos więcej. Świetną sceną jest elektryzująca sekwencja Tanga w której pomiędzy bohaterami aż kipi od erotyzmu. Rodzi się po między nimi toksyczna relacja. Tom prawdopodobnie podświadomie zastępuję osobę zmarłego ukochanego osobą Francisa. Z czasem zdaje sobie jednak sprawę, że Francis przypomina Guillaume’a tylko z zewnątrz.

Reżyser cały czas skupia się na psychologicznych wyznacznikach swoich bohaterów. Definiuje Francisa jako brutalnego i sadystycznego człowieka, w zderzeniu z uległym, eterycznym wręcz Tomem. Pomimo tego, bohater coraz mniej myśli o opuszczeniu farmy. W jednej scenie mówi nawet, że dopiero na farmie, gdzie zwierzęta się rodzą i umierają, gdzie leje się pot i krew, dzieje się prawdziwe życie. Sugestia jest więc czytelna, Tom potrzebuje drastycznej zmiany. Zapewnił mu ją pobyt w przeciwstawnym otoczeniu, z dala od dawnego stylu życia. Dolan konsekwentnie dokłada do swojej opowieści kolejne elementy, które podpowiadają nam możliwe zakończenia. Żadnej z nich jednak nie faworyzuje, co sprawia, że film ogląda się w dużym napięciu. Toksyczny związek pomiędzy mężczyznami coraz bardziej się zacieśnia. Tom ze swoimi nowo odkrytymi skłonnościami masochistycznymi, zatraca się w nowym życiu uległej Francisowi zabawki do wyładowywania frustracji. Duszny i nerwowy klimat filmu Dolana podsycany jest na dodatek hipnotycznie niepokojącymi utworami takimi jak „Verklärte Nacht” Arnolda Shonberga, czy niezwykle klimatyczne "Les moulins de mon coeur", w wykonaniu Fridy Boccary. Młodego reżysera cechuje świetny gust muzyczny, dzięki czemu każdy utwór pojawiający się w filmie, tworzy z obrazem idealne zestawienie i dodatkowo pogłębia historię. Dolan jest mistrzem w komponowaniu obrazu z muzyką (co z resztą później wykorzystał przy reżyserii singla Adele). Młody reżyser rewelacyjnie operuje kamerą, podążając za bohaterami i wyłapując każą zmianę w wyrazie ich twarzy. Tworzy tak autentyczny portret pogrążonego w rozpaczy, ale i niezdrowym zauroczeniu chłopaka, że pomimo pozornie absurdalnego zachowania Toma ciężko z nim nie współodczuwać.

Tom, aby przetrwać żałobę postanowia odrzeć się ze swojej pierwotnej postaci i odsłonić na wszelką przemoc, ból i agresję. Obserwujemy więc transformację głównego bohatera, który musi stać się zupełnie nowym człowiekiem aby pogodzić się ze stratą. „Tom à la Ferme” to z pewnością jeden z najsprawniej zrealizowanych filmów Xaviera Dolana, z ciekawym domknięciem i polem do interpretacji.                      

Paulina Puczek

skopiuj url: