2017

Skończyłeś się, skończyłeś się na Kill'em All...

Film: "Być jak Kazimierz Deyna"

Autor: Jakub zobacz co jeszcze skomentował ten użytkownik

a do szatni gol, a z trybun: skończyłeś się, skończyłeś się na „Kill ‘em all”

(Spięty - “Być jak Kazimierz Deyna”)

Nie ulega wątpliwości, że Kazimierz Deyna był niezwykle barwną postacią, a jego kariera obfitowała w wiele kontrowersji. Wielu kibiców z pewnością kojarzy słynnego “rogala”, którym popisał się w meczu z Portugalią w 1977 roku. Wtedy też zaczyna się akcja filmu “Być jak Kazimierz Deyna” - dokładnie wtedy, gdy ów legendarny napastnik strzela pamiętnego gola, rodzi się główny bohater, który imię dziedziczy właśnie po Deynie.Ojciec młodego Kazika jest wielkim fanem futbolu, a dokładny moment urodzenia się syna uznaje za wspaniały znak, by zrobić z syna piłkarza. Chłopiec jednak nie podziela pasji ojca, za to uwielbia spędzać czas z kumplami i wzdychać do pięknej nauczycielki polskiego (w tej roli Małgorzata Socha).Film opowiada o życiu Kazika od momentu narodzin aż do mniej więcej trzydziestki i można go uznać za obyczajówkę, która, szczególnie na początku, przypomina nieco komedię. Z czasem żartów pojawia się coraz mniej, ale trzeba przyznać, że znajdziemy mnóstwo zabawnych motywów związanych z realiami życia w PRL-u czy żartów sytuacyjnych. Szczególnie bawi postać dziadka Kazika, który nieustannie wdaje się w kłótnie z jego ojcem, wyzywając go od komunistów.Obraz niezbyt znanej reżyserki z całkiem zabawnym błędem w nazwisku przedstawia nam perypetie rodziny i znajomych Kazika, mówi także o poszukiwaniu swojego miejsca w życiu przez głównego bohatera. Fabuła nie jest skomplikowana i należy do tych bardziej przewidywalnych, choć trzeba przyznać, że nieco ponad półtorej godziny upłynęły mi całkiem szybko.Nie mogę powiedzieć, że “Być jak Kazimierz Deyna” jest filmem idealnym. Gra aktorska miewa całkiem poważne wahania, mamy także do czynienia z kilkoma wątkami, które wywołują chęć zapytania, co podczas ich pisania brał scenarzysta i dlaczego nie wziął połowy. Serio - niezbyt urodziwa Rosjanka śpiewająca na środku bazaru piosenkę o miłości z akompaniamentem towarzyszących jej dresiarzy grających na miniaturach akordeonu i mandoliny to bardzo osobliwy motyw, który w mojej opinii nie do końca wpasowuje się w konwencję tego filmu.Dialogi są pełne wulgaryzmów. Mnie taki zabieg bardzo rzadko zraża - być może dlatego, że chodzę do gimnazjum - i w tym wypadku tak się nie zdarzyło, ale wielu odbiorców może być nieco zgorszonych nagromadzeniem przekleństw.Podsumowując mój niezbyt długi wywód - “Być jak Kazimierz Deyna” zdecydowanie warto obejrzeć, jeśli tylko nie ma się wobec niego szczególnie wysokich wymagań; ja nie spodziewałem się po tej produkcji wiele i wiele nie dostałem, ale spędziłem przy niej całkiem przyjemny czas.

skopiuj url: